Radnym milsze wyrzeczenia innych
12.12.2011
, aktualizacja: 12.12.2011 00:09
Józef Worek, powiatowy radny z Żywca, wezwał swoich kolegów do obniżenia diet. Niektórzy uznali jego propozycję za populistyczną. A przecież to doskonała okazja, by dali dowód, że zaciskania pasa nie żądają wyłącznie od innych - pisze Ewa Furtak
ZOBACZ TAKŻE
- Podsumowanie katowickich radnych. Jak pracowali w minionym roku? (10-01-12, 09:24)
- Książki to taki sam dług jak pieniądze (20-12-11, 00:02)
- Miasta rozdają tablety, ale tylko radnym (06-12-11, 13:25)
- Ruda Śląska zaciska pasa. Magistrat "chudszy" o 120 urzędników (29-11-11, 13:00)
- Gliwice stracą 33 mln zł? Prezydent boi się "populistycznego rozdawnictwa" radnych (29-11-11, 12:02)
- Radni pod lupą. Sprawdź kto się leni, a kto pracuje (24-11-11, 15:43)
- Oszczędzanie jest proste. Nie trzeba ogromnych wyrzeczeń (22-10-11, 01:20)
SONDAŻ
Kryzys dotyka także samorządy. Mniejsze wpływy do budżetu z podatków oznaczają, że miasta i gminy muszą szukać oszczędności. Tym bardziej że nie będą już się mogły tak łatwo zadłużać jak dotychczas. Już od 2014 roku zacznie działać ustawa, zgodnie z którą samorządy nie będą mogły zaciągać kredytów, jeśli ich wydatki na bieżącą działalność będą wyższe niż wpływy do budżetu. A to najprawdopodobniej wcale nie koniec zaciskania pasa, bo Ministerstwo Finansów przygotowało projekt ustawy, w myśl której łączny deficyt wszystkich samorządów nie będzie mógł przekroczyć ośmiu miliardów złotych.
O tym, że oszczędności wiążą się z koniecznością podejmowania niepopularnych decyzji, przekonano się już np. w Rudzie Śląskiej, gdzie prezydent Grażyna Dziedzic poinformowała o konieczności zwolnienia ponad 120 urzędników. Reorganizacja pracy dotyczy także magistratu w Mysłowicach, gdzie połączono niektóre wydziały i zlikwidowano część stanowisk.
Także żywieckie starostwo powiatowe stanęło przed podobnym wyzwaniem. Obniżenie zatrudnienia ma się tu odbyć w ten sposób, że umowy z pracownikami zawarte na czas określony nie zostaną przedłużone, a osoby, które mogą już odejść na emeryturę, zostaną o to poproszone. Niewykluczona jest także redukcja zatrudnienia w podległych starostwu placówkach oświatowych. I to właśnie w związku z tymi oszczędnościami propozycję obniżenia diet o 20 procent zgłosił radny Worek. Postulat wydaje się bardzo rozsądny, tym bardziej że przecież dla większości radnych diety nie są jedynym źródłem utrzymania, bo pracują lub prowadzą swoje firmy. Ale jak donosi tygodnik "Kronika Beskidzka", choć taki punkt wkrótce ma się pojawić na sesji, większość radnych z góry uznała pomysł za populistyczny. Nie wiadomo więc, czy ten wniosek przejdzie.
A szkoda. O tym, że można było zupełnie inaczej podejść do tej sprawy, przekonałam się, kiedy rozmawiałam niedawno z moimi znajomymi. Ona straciła pracę, a on ma mniejsze dochody i z dnia na dzień muszą ograniczyć wydatki. Zaczęli od wyjaśnienia synom (9 i 12 lat), że muszą zrezygnować z niektórych przyjemności, ale zapewnili ich, że sami też będą ich sobie odmawiać. Chłopcy na taki plan przystali, bo zrozumieli, że tylko wtedy, jeśli wszyscy zachowują się solidarnie i zgodzą się na wyrzeczenia, będą mieli szansę na przetrzymanie trudnych czasów.
Przypomniała mi się ta historia, bo od radnych, dorosłych ludzi, można chyba wymagać większej dyscypliny i dojrzałości niż od dzieci. Tymczasem nazywając propozycję oszczędności populizmem, zachowują się jak rozkapryszone maluchy. A przecież coraz częściej nie tylko urzędnicy, lecz także pracownicy prywatnych firm stają przed takim dylematem. Niektórzy mają do wyboru albo zgodzić się na obniżkę pensji, albo liczyć się z tym, że ich firma będzie się musiała rozstać z częścią pracowników.
Uważam, że skoro musimy oszczędzać, to powinniśmy to robić wszyscy, solidarnie. Niektórzy postulują, że można obniżyć np. pensje parlamentarzystów i wydatki na prowadzenie przez nich biur, i trudno mi się z tym nie zgodzić. Dlatego wielkie brawa dla radnego Worka. To, co proponuje, to rozsądek i poczucie odpowiedzialności, a nie populizm.
O tym, że oszczędności wiążą się z koniecznością podejmowania niepopularnych decyzji, przekonano się już np. w Rudzie Śląskiej, gdzie prezydent Grażyna Dziedzic poinformowała o konieczności zwolnienia ponad 120 urzędników. Reorganizacja pracy dotyczy także magistratu w Mysłowicach, gdzie połączono niektóre wydziały i zlikwidowano część stanowisk.
Także żywieckie starostwo powiatowe stanęło przed podobnym wyzwaniem. Obniżenie zatrudnienia ma się tu odbyć w ten sposób, że umowy z pracownikami zawarte na czas określony nie zostaną przedłużone, a osoby, które mogą już odejść na emeryturę, zostaną o to poproszone. Niewykluczona jest także redukcja zatrudnienia w podległych starostwu placówkach oświatowych. I to właśnie w związku z tymi oszczędnościami propozycję obniżenia diet o 20 procent zgłosił radny Worek. Postulat wydaje się bardzo rozsądny, tym bardziej że przecież dla większości radnych diety nie są jedynym źródłem utrzymania, bo pracują lub prowadzą swoje firmy. Ale jak donosi tygodnik "Kronika Beskidzka", choć taki punkt wkrótce ma się pojawić na sesji, większość radnych z góry uznała pomysł za populistyczny. Nie wiadomo więc, czy ten wniosek przejdzie.
A szkoda. O tym, że można było zupełnie inaczej podejść do tej sprawy, przekonałam się, kiedy rozmawiałam niedawno z moimi znajomymi. Ona straciła pracę, a on ma mniejsze dochody i z dnia na dzień muszą ograniczyć wydatki. Zaczęli od wyjaśnienia synom (9 i 12 lat), że muszą zrezygnować z niektórych przyjemności, ale zapewnili ich, że sami też będą ich sobie odmawiać. Chłopcy na taki plan przystali, bo zrozumieli, że tylko wtedy, jeśli wszyscy zachowują się solidarnie i zgodzą się na wyrzeczenia, będą mieli szansę na przetrzymanie trudnych czasów.
Przypomniała mi się ta historia, bo od radnych, dorosłych ludzi, można chyba wymagać większej dyscypliny i dojrzałości niż od dzieci. Tymczasem nazywając propozycję oszczędności populizmem, zachowują się jak rozkapryszone maluchy. A przecież coraz częściej nie tylko urzędnicy, lecz także pracownicy prywatnych firm stają przed takim dylematem. Niektórzy mają do wyboru albo zgodzić się na obniżkę pensji, albo liczyć się z tym, że ich firma będzie się musiała rozstać z częścią pracowników.
Uważam, że skoro musimy oszczędzać, to powinniśmy to robić wszyscy, solidarnie. Niektórzy postulują, że można obniżyć np. pensje parlamentarzystów i wydatki na prowadzenie przez nich biur, i trudno mi się z tym nie zgodzić. Dlatego wielkie brawa dla radnego Worka. To, co proponuje, to rozsądek i poczucie odpowiedzialności, a nie populizm.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Radnym milsze wyrzeczenia innych
t1950
12.12.11, 08:45
Należy ograniczyć ilość radnych i zlikwidować diety. Podobno dieta to rekompensata za wolne w miejscu pracy. Większość pracy radni odwalają i tak po południu. Jak cię nie stac na bycie »
-
Re: Kapryśny rynek jak ludzkie dążenia
jotem_xl
12.12.11, 10:08
Owszem rozwija, ale globalnie dzięki m.in. BRIC. W Europie zarysowuje się stagnacja, wzrost PKB większości krajów w okolicach zera. Warto spojrzeć na dane Eurostatu czy Eurobarometru, które »
Najczęściej czytane24 htydzień


