Szpitale wojewódzkie będą musiały drastycznie zacisnąć pasa
01.02.2012
, aktualizacja: 01.02.2012 16:55
Pracownicy szpitali muszą liczyć się ze zwolnieniami, pacjenci z likwidacją oddziałów. - Nie stać nas na spłacanie ich długów - mówi "Gazecie" marszałek Adam Matusiewicz
Marszałek chce zarządzić oszczędzanie, jak tylko "ugasi pożar" w Szpitalu Wojewódzkim w Tychach. Dwa tygodnie temu komornicy zajęli całą kwotę, jaką placówka miała dostać za leczenie pacjentów. Pracownicy nie dostali pensji, a szpital nie miałby nawet na leki i podstawowy sprzęt jednorazowego użytku, gdyby sejmik nie zgodził się mu pożyczyć 4 mln zł z budżetu województwa. - Oczami wyobraźni widzę już kolejnych komorników w naszych szpitalach - mówi Matusiewicz.
Powodów do obaw ma wiele. Poza Szpitalem im. Leszczyńskiego w Katowicach praktycznie żaden większy szpital wojewódzki nie uchronił się od strat. Pełnych danych za zeszły rok jeszcze wprawdzie nie ma, ale bilans za listopad jest miażdżący. Szpital św. Barbary w Sosnowcu ma ponad 15 ml zł straty, Szpital Wojewódzki w Rybniku prawie 16 ml zł. Rekordzistą jest Szpital Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie - 32 ml zł. Suma strat wszystkich 48 szpitali i poradni podległych marszałkowi wynosi ponad 120 ml zł, a kwota zobowiązań i rezerw na poczet długów jest aż sześciokrotnie wyższa.
Ustawa o działalności leczniczej, która obowiązuje od lipca, nakazuje samorządom, by przekształciły swoje szpitale w spółki. Jeśli tego nie zrobią, muszą rok w rok pokrywać ich straty. - W tym roku kontrakty większości naszych szpitali są nieco mniejsze. Należy się więc spodziewać, że straty szpitali jeszcze się powiększą. Musimy za wszelką cenę tego uniknąć, bo nie stać nas na spłacanie ich długów - tłumaczy Matusiewicz.
Dochody województwa to około 1,3 mld zł. Przy powiększających się stratach szpitali, na pokrycie ich długów trzeba by przeznaczyć przynajmniej dziesiątą część tych pieniędzy.
Przekształcenie szpitali w spółki też nie wchodzi w grę. Wprawdzie ustawa dopuszcza, że taka spółka może mieć dług w wysokości połowy swoich rocznych dochodów, wiadomo już jednak, że to nieżyciowy przepis. W praktyce dług spółki może być nawet kilkakrotnie niższy, a już wierzyciele składają w sądzie wniosek o upadłość. Wniosek: szpital można zmienić w spółkę tylko wtedy, kiedy ma czyste konto.
- Jedynym wyjściem jest więc zaciskanie pasa. Będziemy tego bezwzględnie wymagać - zapowiada więc marszałek.
Dyrektorzy nie są tym zaskoczeni, ale zastanawiają się na czym oszczędzać. - Od lat nic innego nie robię, a efektu nie ma, bo kontrakt maleje, a koszty wciąż rosną. W tym roku wzrasta składka na ZUS i obowiązkowe ubezpieczenia od odpowiedzialności za błędy w leczeniu. I już jesteśmy w plecy na kolejne 3 mln zł. Nie ma wytchnienia - skarży się Ryszard Batycki, szef szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej.
Bardziej optymistycznie nastawiona jest Iwona Łobejko, dyrektorka św. Barbary. Nie ma się jednak co dziwić. Szpital dostał kontrakt aż o 18 proc. wyższy niż w 2011 roku. To ewenement w województwie śląskim. - Będziemy racjonalizować zatrudnienie. W kolejnych latach ilość pracowników może być mniejsza o około 20 proc. - zdradza Łobejko. Nie przewiduje wielkich zwolnień, ale na miejsce pracowników, którzy odchodzą na emeryturę nie będzie już nikogo zatrudniać. Zmniejszy też obsadę na oddziałach, które dostały mniejsze kontrakty z NFZ.
W innych szpitalach poza zwolnieniami pracowników należy się spodziewać stopniowego zamykania nierentownych oddziałów, np. chorób wewnętrznych.
Powodów do obaw ma wiele. Poza Szpitalem im. Leszczyńskiego w Katowicach praktycznie żaden większy szpital wojewódzki nie uchronił się od strat. Pełnych danych za zeszły rok jeszcze wprawdzie nie ma, ale bilans za listopad jest miażdżący. Szpital św. Barbary w Sosnowcu ma ponad 15 ml zł straty, Szpital Wojewódzki w Rybniku prawie 16 ml zł. Rekordzistą jest Szpital Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie - 32 ml zł. Suma strat wszystkich 48 szpitali i poradni podległych marszałkowi wynosi ponad 120 ml zł, a kwota zobowiązań i rezerw na poczet długów jest aż sześciokrotnie wyższa.
Ustawa o działalności leczniczej, która obowiązuje od lipca, nakazuje samorządom, by przekształciły swoje szpitale w spółki. Jeśli tego nie zrobią, muszą rok w rok pokrywać ich straty. - W tym roku kontrakty większości naszych szpitali są nieco mniejsze. Należy się więc spodziewać, że straty szpitali jeszcze się powiększą. Musimy za wszelką cenę tego uniknąć, bo nie stać nas na spłacanie ich długów - tłumaczy Matusiewicz.
Dochody województwa to około 1,3 mld zł. Przy powiększających się stratach szpitali, na pokrycie ich długów trzeba by przeznaczyć przynajmniej dziesiątą część tych pieniędzy.
Przekształcenie szpitali w spółki też nie wchodzi w grę. Wprawdzie ustawa dopuszcza, że taka spółka może mieć dług w wysokości połowy swoich rocznych dochodów, wiadomo już jednak, że to nieżyciowy przepis. W praktyce dług spółki może być nawet kilkakrotnie niższy, a już wierzyciele składają w sądzie wniosek o upadłość. Wniosek: szpital można zmienić w spółkę tylko wtedy, kiedy ma czyste konto.
- Jedynym wyjściem jest więc zaciskanie pasa. Będziemy tego bezwzględnie wymagać - zapowiada więc marszałek.
Dyrektorzy nie są tym zaskoczeni, ale zastanawiają się na czym oszczędzać. - Od lat nic innego nie robię, a efektu nie ma, bo kontrakt maleje, a koszty wciąż rosną. W tym roku wzrasta składka na ZUS i obowiązkowe ubezpieczenia od odpowiedzialności za błędy w leczeniu. I już jesteśmy w plecy na kolejne 3 mln zł. Nie ma wytchnienia - skarży się Ryszard Batycki, szef szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej.
Bardziej optymistycznie nastawiona jest Iwona Łobejko, dyrektorka św. Barbary. Nie ma się jednak co dziwić. Szpital dostał kontrakt aż o 18 proc. wyższy niż w 2011 roku. To ewenement w województwie śląskim. - Będziemy racjonalizować zatrudnienie. W kolejnych latach ilość pracowników może być mniejsza o około 20 proc. - zdradza Łobejko. Nie przewiduje wielkich zwolnień, ale na miejsce pracowników, którzy odchodzą na emeryturę nie będzie już nikogo zatrudniać. Zmniejszy też obsadę na oddziałach, które dostały mniejsze kontrakty z NFZ.
W innych szpitalach poza zwolnieniami pracowników należy się spodziewać stopniowego zamykania nierentownych oddziałów, np. chorób wewnętrznych.
- 19 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Szpitale wojewódzkie będą musiały drastycznie z...
jerzy.zywiecki
01.02.12, 20:31
Panie marszałku,czy nie lepiej dołożyć pieniądze podatnika do jakiegoś stadionu lub kościółka?»
-
Czy ktoś wie ??
ruban
03.02.12, 05:38
Ile pieniędzy wpłacanych przez obywateli na NFZ jest przeznaczane na leczenie, ile na zarobki lekarzy, a ile na utrzymanie infrastruktury związanej z leczeniem ???»
Najczęściej czytane24 htydzień



