Uczniów trzy razy mniej, ale trzy szkoły zostaną
02.02.2012
, aktualizacja: 02.02.2012 11:24
Od Łękawicy, małej gminy koło Żywca, mogłyby się czegoś nauczyć dużo większe miejscowości. Znalazła sposób na to, jak uratować przed zamknięciem swoje szkoły, chociaż z roku na rok uczęszcza tam coraz mniej uczniów.
ZOBACZ TAKŻE
- Już ponad sto szkół do likwidacji w województwie (13-02-12, 13:28)
- Nauczyciele i rodzice bronią swojej szkoły (10-02-12, 12:43)
- Rodzice będą do końca bronić swoich szkół (31-01-12, 14:28)
- Po latach ciasnoty Wapienica ma szkołę (26-01-12, 14:07)
- Czy uda się ocalić niektóre szkoły? (17-01-12, 07:23)
- Debata o przenosinach i likwidacji szkół. Będzie gorąco (15-01-12, 23:27)
Gmina koło Żywca ma niespełna 5 tys. mieszkańców i podobnie jak wiele innych boryka się z utrzymaniem swoich szkół. Subwencja oświatowa od państwa nie wystarcza nawet na podstawowe potrzeby, więc tutejszy samorząd musi dokładać do utrzymania placówek ze swojego budżetu. Ostatnio ponad 1 mln zł rocznie, co dla niewielkiej gminy jest sporym wydatkiem.
- Jest niż demograficzny. We wszystkich naszych trzech szkołach podstawowych jest teraz tylu uczniów, ilu mieliśmy dziesięć lat temu w każdej z tych placówek - mówi Stanisław Baczyński, wójt Łękawicy. To niespełna 280 uczniów, akurat tylu, co na jedną niedużą szkołę. Najprostszym rozwiązaniem byłoby zamknięcie którejś ze szkół, ale spośród przygotowanych w urzędzie czterech wersji reformy radni z komisji oświaty opowiedzieli się za tą, która zakłada dalsze utrzymanie wszystkich szkół. Uznali, że są bardzo ważne nie tylko dla uczniów, lecz także dla całych lokalnych społeczności, bo wokół nich skupia się życie kulturalne.
Radni zdają sobie jednak sprawę z tego, że dalsze utrzymywanie klas, do których uczęszcza tylko kilku uczniów, byłoby dla gminy trudne do udźwignięcia. Dlatego urzędnicy wymyślili, że szkoły w Kocierzu Moszczanickim i Okrajniku, dwóch wsiach na terenie gminy, będą ze sobą ściśle współpracować. Dzięki porozumieniu dyrektorów poszczególne roczniki uczniów z tych miejscowości będą kierowane do jednej albo do drugiej szkoły. Gmina pokryje koszty dowozu uczniów. Klas będzie mniej, więc nie będzie już potrzeba tylu nauczycieli. Ma się obyć bez zwolnień, bo niektórzy nauczyciele w łękawickich szkołach osiągnęli wiek emerytalny i urzędnicy poproszą ich o skorzystanie z tych uprawnień. Cały projekt zmian ma zostać przegłosowany na najbliższej sesji rady gminy i wejść w życie od nowego roku szkolnego.
Oczywiście nie wszyscy podchodzą do pomysłu optymistycznie. Część mieszkańców Kocierza Moszczanickiego uważa np., że powinno się zostawić ich szkołę w takim kształcie, w jakim jest teraz. Urzędnicy mówią, że to niemożliwe. I tak dużym sukcesem jest to, że uda się uratować wszystkie szkoły. - Myślimy o przyszłości. Z czasem obecna tendencja może się odwrócić i zamiast z niżem demograficznym będziemy mieć do czynienia z wyżem. Ponowne otwarcie pozamykanych teraz szkół oznaczałoby ogromne koszty - mówi wójt.
- Jest niż demograficzny. We wszystkich naszych trzech szkołach podstawowych jest teraz tylu uczniów, ilu mieliśmy dziesięć lat temu w każdej z tych placówek - mówi Stanisław Baczyński, wójt Łękawicy. To niespełna 280 uczniów, akurat tylu, co na jedną niedużą szkołę. Najprostszym rozwiązaniem byłoby zamknięcie którejś ze szkół, ale spośród przygotowanych w urzędzie czterech wersji reformy radni z komisji oświaty opowiedzieli się za tą, która zakłada dalsze utrzymanie wszystkich szkół. Uznali, że są bardzo ważne nie tylko dla uczniów, lecz także dla całych lokalnych społeczności, bo wokół nich skupia się życie kulturalne.
Radni zdają sobie jednak sprawę z tego, że dalsze utrzymywanie klas, do których uczęszcza tylko kilku uczniów, byłoby dla gminy trudne do udźwignięcia. Dlatego urzędnicy wymyślili, że szkoły w Kocierzu Moszczanickim i Okrajniku, dwóch wsiach na terenie gminy, będą ze sobą ściśle współpracować. Dzięki porozumieniu dyrektorów poszczególne roczniki uczniów z tych miejscowości będą kierowane do jednej albo do drugiej szkoły. Gmina pokryje koszty dowozu uczniów. Klas będzie mniej, więc nie będzie już potrzeba tylu nauczycieli. Ma się obyć bez zwolnień, bo niektórzy nauczyciele w łękawickich szkołach osiągnęli wiek emerytalny i urzędnicy poproszą ich o skorzystanie z tych uprawnień. Cały projekt zmian ma zostać przegłosowany na najbliższej sesji rady gminy i wejść w życie od nowego roku szkolnego.
Oczywiście nie wszyscy podchodzą do pomysłu optymistycznie. Część mieszkańców Kocierza Moszczanickiego uważa np., że powinno się zostawić ich szkołę w takim kształcie, w jakim jest teraz. Urzędnicy mówią, że to niemożliwe. I tak dużym sukcesem jest to, że uda się uratować wszystkie szkoły. - Myślimy o przyszłości. Z czasem obecna tendencja może się odwrócić i zamiast z niżem demograficznym będziemy mieć do czynienia z wyżem. Ponowne otwarcie pozamykanych teraz szkół oznaczałoby ogromne koszty - mówi wójt.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień


