W Szczyrku wreszcie narciarz najważniejszy
03.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 11:42
Nie wszyscy narciarze lubią wjeżdżać orczykami z Czyrnej na Halę Skrzyczeńską. Dlatego wybierają krzesełka należące do sąsiedniego Centralnego Ośrodka Sportu. A właściciel orczyków wysyła ratrak, który przygotowuje dla nich trasę prowadzącą ze Skrzycznego
ZOBACZ TAKŻE
- Marzenia o jednym karnecie na całe Beskidy (11-02-12, 11:35)
- Warunki narciarskie w Beskidach wciąż wyborne (09-02-12, 13:39)
- Skok przez skocznię grozi miękkim lądowaniem [ZDJĘCIA] (08-02-12, 09:13)
- Nad Olzą też można jeździć na nartach (07-02-12, 13:06)
- Narciarzu, w Beskidach pilnuj dobrze swych nart (06-02-12, 14:42)
- 39-latka zginęła potrącona przez samochód (02-02-12, 19:36)
- Wyśmienite warunki narciarskie w Beskidach (02-02-12, 13:05)
- Do Korbielowa pojedziemy wygodną obwodnicą (02-02-12, 11:13)
- Znasz tego pana? Szukają go za kradzież (02-02-12, 10:36)
- Prezydent Komorowski znowu na nartach w Istebnej (01-02-12, 14:16)
- Ratrak bywa jak karetka pogotowia (01-02-12, 12:20)
- Wychowanek domu dziecka uciekł z zimowiska (01-02-12, 10:57)
- Dostał śnieżką, w odwecie pobił i skopał (31-01-12, 13:15)
W Szczyrku na jednej górze działają dwa odrębne ośrodki narciarskie. Pierwszy to sprywatyzowany Szczyrkowski Ośrodek Narciarski (zwany do niedawna ośrodkiem Czyrna-Solisko) i dzięki jego wyciągom narciarze mogą zjeżdżać z Małego Skrzycznego i Hali Skrzyczeńskiej. Drugi to stacja Centralnego Ośrodka Sportu, która wywozi narciarzy kolejką krzesełkową na szczyt Skrzycznego, gdzie ma własne trasy narciarskie.
Choć oba ośrodki znajdują się tuż obok siebie, to nie są formalnie połączone. Okazuje się jednak, że wiele osób korzysta z obu stacji jednocześnie. Jak to możliwe? Część narciarzy, którzy chcą jeździć po trasach SZON, nie lubi wyjeżdżać orczykami kursującymi z Czyrnej na Halę Skrzyczeńską, zwłaszcza, jeżeli później korzystają już z innych wyciągów. - Te orczyki są strome i dość długo jadą, a to jest męczące, zwłaszcza jak jest ostry - mówią narciarze.
Dlatego zamiast nich wybierają krzesełka COS, które wygodnie wywożą ich na szczyt Skrzycznego. Z kolei stamtąd mogą bez problemu dostać się na trasy SZON, dzięki nartostradzie, która prowadzi na Małe Skrzyczne i w kierunku Hali Skrzyczeńskiej. Jest to możliwe, bo SZON specjalnie wysyła ratrak, który utrzymuje tę nartostradę. - Ratrak jeździ tam po każdych opadach śniegu i zawiejach. Zawraca tuż przy górnej stacji krzesełek, żeby wszyscy chętni mogli do nas zjechać. Korzystają z tego przede wszystkim narciarze, którzy mieszkają w centrum Szczyrku i nie chcą uruchamiać samochodów. Dlatego idą piechotą do krzesełek, jadą na górę, potem zjeżdżają do nas, a po południu wracają chodnikami do pokojów. Jest tyle śniegu, że można spokojnie jechać wzdłuż drogi - mówi Stanisław Richter, szef SZON.
Kiedyś nartostrada ze szczytu Skrzycznego też była utrzymywana, ale przed kilkoma laty ówczesne szefostwo ośrodka Czyrna-Solisko przestało to robić. Tłumaczono to względami bezpieczeństwa. Padały argumenty, że jest tam stromo i już dwa razy pracujące na trasie ratraki zsunęły się w przepaść. - To prawda, trasa jest wąska i trzeba uważać. Dlatego gdy jest duży opad śniegu albo zaspy, to nasze ratraki jeżdżą w ciągu dnia, żeby kierowcy wszystko dobrze widzieli - mówi Richter.
Krzysztof Marek, kierownik kolejki krzesełkowej na Skrzyczne, nie ma nic przeciwko utrzymywaniu nartostrady, która prowadzi do konkurencyjnego ośrodka. - Wszyscy na tym korzystamy, bo przecież takie osoby płacą za przejazd naszą kolejką. A dla narciarzy to ciekawe urozmaicenie. Mogą pojeździć u nas, a potem zjechać do drugiego ośrodka - mówi Marek.
Choć oba ośrodki znajdują się tuż obok siebie, to nie są formalnie połączone. Okazuje się jednak, że wiele osób korzysta z obu stacji jednocześnie. Jak to możliwe? Część narciarzy, którzy chcą jeździć po trasach SZON, nie lubi wyjeżdżać orczykami kursującymi z Czyrnej na Halę Skrzyczeńską, zwłaszcza, jeżeli później korzystają już z innych wyciągów. - Te orczyki są strome i dość długo jadą, a to jest męczące, zwłaszcza jak jest ostry - mówią narciarze.
Dlatego zamiast nich wybierają krzesełka COS, które wygodnie wywożą ich na szczyt Skrzycznego. Z kolei stamtąd mogą bez problemu dostać się na trasy SZON, dzięki nartostradzie, która prowadzi na Małe Skrzyczne i w kierunku Hali Skrzyczeńskiej. Jest to możliwe, bo SZON specjalnie wysyła ratrak, który utrzymuje tę nartostradę. - Ratrak jeździ tam po każdych opadach śniegu i zawiejach. Zawraca tuż przy górnej stacji krzesełek, żeby wszyscy chętni mogli do nas zjechać. Korzystają z tego przede wszystkim narciarze, którzy mieszkają w centrum Szczyrku i nie chcą uruchamiać samochodów. Dlatego idą piechotą do krzesełek, jadą na górę, potem zjeżdżają do nas, a po południu wracają chodnikami do pokojów. Jest tyle śniegu, że można spokojnie jechać wzdłuż drogi - mówi Stanisław Richter, szef SZON.
Kiedyś nartostrada ze szczytu Skrzycznego też była utrzymywana, ale przed kilkoma laty ówczesne szefostwo ośrodka Czyrna-Solisko przestało to robić. Tłumaczono to względami bezpieczeństwa. Padały argumenty, że jest tam stromo i już dwa razy pracujące na trasie ratraki zsunęły się w przepaść. - To prawda, trasa jest wąska i trzeba uważać. Dlatego gdy jest duży opad śniegu albo zaspy, to nasze ratraki jeżdżą w ciągu dnia, żeby kierowcy wszystko dobrze widzieli - mówi Richter.
Krzysztof Marek, kierownik kolejki krzesełkowej na Skrzyczne, nie ma nic przeciwko utrzymywaniu nartostrady, która prowadzi do konkurencyjnego ośrodka. - Wszyscy na tym korzystamy, bo przecież takie osoby płacą za przejazd naszą kolejką. A dla narciarzy to ciekawe urozmaicenie. Mogą pojeździć u nas, a potem zjechać do drugiego ośrodka - mówi Marek.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



