Przysypało go pół metra ziemi, udusił się
07.02.2012
, aktualizacja: 07.02.2012 17:09
Tragedia zdarzyła się przy budowie kanalizacji w Bielsku-Białej. - Zlekceważone zostały przepisy BHP - uznała w czasie kontroli Państwowa Inspekcja Pracy. Trzy odpowiedzialne za to osoby usłyszały zarzuty.
ZOBACZ TAKŻE
- Osiem lat wiezienia za śmierć dziecka (21-02-12, 17:27)
- Kradzież? Jaka kradzież, to opłata za wróżbę (13-02-12, 12:43)
- Chciał się ogrzać, więc podpalił drzwi (08-02-12, 10:55)
- 39-latka zginęła potrącona przez samochód (02-02-12, 19:36)
- 24-latka zginęła na S1 pod kołami ciężarówki (27-01-12, 14:01)
- Zarzuty dla przedsiębiorcy za śmierć pracownika (20-01-12, 16:04)
- Tragedia przy przycince gałęzi, zginął 50-latek (20-01-12, 12:42)
Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała - Północ skierowała już do bielskiego Sądu Rejonowego akt oskarżenia przeciwko trzem mężczyznom. Śledczy zarzucają im, że będąc odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo i higienę pracy nie dopełnili wynikającego z tego obowiązku i nieumyślnie doprowadzili do śmierci pracownika.
Do tragedii doszło 28 czerwca zeszłego roku. Jak ustaliła prokuratura, jeden z oskarżonych, 43-letni brygadzista, zlecił dwóm pracownikom wejście do wykopu i dokonanie pomiarów. Mężczyźni wykonali jego polecenie. Podczas pomiaru nagle osunęła się ziemia. Jeden z pracowników usłyszał ostrzegawczy krzyk operatora koparki i zdążył uskoczyć, natomiast drugi, 21-latek, został całkowicie przysypany półmetrową warstwa ziemi. Koledzy rzucili się na ratunek i próbowali go odkopać, potem akcję ratowniczą kontynuowali strażacy, po 40 minutach udało się wydobyć mężczyznę z wykopu. Akcja reanimacyjna nie przyniosła efektu. Sekcja zwłok wykazała, że 21-latek udusił się.
Okazało się, że 43-letni brygadzista jest nietrzeźwy. Kontrola Państwowej Inspekcji Pracy wykazała, że przyczyną tragedii były m.in. brak zabezpieczenia skarpy wykopu i lekceważenie przepisów BHP. Przepisy mówią o tym, że wszystkie wykopy o głębokości większej niż metr powinny mieć zabezpieczone i odeskowane ściany, tymczasem choć felerny wykop miał ponad trzy metry głębokości, nie był w ten sposób zabezpieczony.
Przesłuchani pracownicy firmy budowlanej przyznali śledczym, że w zakresie zabezpieczeń wykopów mieli pewną dowolność. Kolejny z oskarżonych, 56-letni koordynator robót, polecił stosowanie zabezpieczeń, ale nie czuwał nad przestrzeganiem swoich zaleceń. Według pracowników bardziej zainteresowany był postępem prac i tempem ich wykonywania, niż kategorycznym przestrzeganiem przepisów BHP, a co za tym idzie bezpieczeństwem ludzi. W dniu tragedii 56-latek był na miejscu wykonywanych prac, ale nie dopilnował, by na placu budowy znalazła się obudowa do zabezpieczenia ścian wykopu.
Kolejny oskarżony to 48-letni kierownik budowy. Mężczyzna w przeddzień wypadku był na budowie i widział, że ekipa budowlana nie stosuje zabezpieczeń. Polecił owszem brygadziście, by w dalszej pracy zabezpieczenia te były stosowane, jednak nie przerwał prowadzonych prac do czasu wyeliminowania niebezpieczeństwa i nie skontrolował, czy podlegli mu pracownicy zastosowali się do jego poleceń.
Oskarżonym grozi kara do 5 lat więzienia.
Do tragedii doszło 28 czerwca zeszłego roku. Jak ustaliła prokuratura, jeden z oskarżonych, 43-letni brygadzista, zlecił dwóm pracownikom wejście do wykopu i dokonanie pomiarów. Mężczyźni wykonali jego polecenie. Podczas pomiaru nagle osunęła się ziemia. Jeden z pracowników usłyszał ostrzegawczy krzyk operatora koparki i zdążył uskoczyć, natomiast drugi, 21-latek, został całkowicie przysypany półmetrową warstwa ziemi. Koledzy rzucili się na ratunek i próbowali go odkopać, potem akcję ratowniczą kontynuowali strażacy, po 40 minutach udało się wydobyć mężczyznę z wykopu. Akcja reanimacyjna nie przyniosła efektu. Sekcja zwłok wykazała, że 21-latek udusił się.
Okazało się, że 43-letni brygadzista jest nietrzeźwy. Kontrola Państwowej Inspekcji Pracy wykazała, że przyczyną tragedii były m.in. brak zabezpieczenia skarpy wykopu i lekceważenie przepisów BHP. Przepisy mówią o tym, że wszystkie wykopy o głębokości większej niż metr powinny mieć zabezpieczone i odeskowane ściany, tymczasem choć felerny wykop miał ponad trzy metry głębokości, nie był w ten sposób zabezpieczony.
Przesłuchani pracownicy firmy budowlanej przyznali śledczym, że w zakresie zabezpieczeń wykopów mieli pewną dowolność. Kolejny z oskarżonych, 56-letni koordynator robót, polecił stosowanie zabezpieczeń, ale nie czuwał nad przestrzeganiem swoich zaleceń. Według pracowników bardziej zainteresowany był postępem prac i tempem ich wykonywania, niż kategorycznym przestrzeganiem przepisów BHP, a co za tym idzie bezpieczeństwem ludzi. W dniu tragedii 56-latek był na miejscu wykonywanych prac, ale nie dopilnował, by na placu budowy znalazła się obudowa do zabezpieczenia ścian wykopu.
Kolejny oskarżony to 48-letni kierownik budowy. Mężczyzna w przeddzień wypadku był na budowie i widział, że ekipa budowlana nie stosuje zabezpieczeń. Polecił owszem brygadziście, by w dalszej pracy zabezpieczenia te były stosowane, jednak nie przerwał prowadzonych prac do czasu wyeliminowania niebezpieczeństwa i nie skontrolował, czy podlegli mu pracownicy zastosowali się do jego poleceń.
Oskarżonym grozi kara do 5 lat więzienia.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień


