Za potrzebą na podwórko, bo rury zamarzły
13.02.2012
, aktualizacja: 13.02.2012 12:13
W bielskich kamienicach zamarzają rury. Ludzie nie mają bieżącej wody i kanalizacji. Na podwórkach ustawiono przenośne toalety. - Korzystam z ubikacji na stacji benzynowej. U sąsiadów jest kilkuletnie dziecko. Jak wyprowadzić je do toi toia przy takich mrozach? - mówi Krzysztof Kruczek
Bielski deptak handlowy na 11 Listopada, kamienica nr 63. Na obskurnej klatce schodowej tynk odpada z pobazgranych przez grafficiarzy ścian całymi płatami, hula wiatr. Może byłoby choć trochę cieplej, gdyby nie to, że szyby w drzwiach wejściowych są powybijane. Mieszkańcy mówią, że wstyd im, gdy przychodzą do nich znajomi.
- To nie nasza wina, że klatka schodowa tak wygląda. Drzwi wejściowe nie są zamykane, każdy może tu wejść i potem takie są efekty. Gdy wraca się wieczorem do domu, trzeba uważać, bo na klatce często śpi jakiś bezdomny - opowiadają.
Kamienica, podobnie jak wiele innych budynków należących do miasta, aż prosi się o remont. Ludzie mówią, że znieśliby jakoś obskurną klatkę schodową, gdyby nie to, co przeżywają od kilkunastu dni. Wandale wybili szyby w piwnicznych okienkach i w kamienicy zamarzły rury z wodą oraz kanalizacyjne.
- Nie można się umyć, niczego wyprać, pozmywać naczyń. Od dwóch tygodni nie ugotowaliśmy obiadu - mówi Małgorzata Pietrasik, jedna z mieszkanek.
Opowiada, że po zgłoszeniu awarii Zakładowi Gospodarki Komunalnej przez tydzień siedziała w domu, nie chodząc do pracy i czekając na fachowców, którzy mieli przyjechać usunąć awarię. Udało się udostępnić mieszkańcom dostęp do wody w piwnicy, a na podwórku kamienicy stanęła przenośna toaleta. Nie jest zamykana, więc każdy może z niej skorzystać. Jest już bardzo brudna. Mieszkańcy mówią, że sytuacja jest dla nich upokarzająca.
- Korzystam z toalet na niedalekiej stacji benzynowej - opowiada Krzysztof Kruczek, jeden z mieszkańców. - U sąsiadów jest kilkuletnie dziecko. Nie wyobrażam sobie, jak przy tak niskich temperaturach można byłoby prowadzić je do toi toia na podwórku - dodaje.
W podobnej sytuacji znajduje się wiele osób. W Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej mają ponad 190 zgłoszeń od lokatorów o awariach w 170 budynkach. Czasem nie ma wody bądź kanalizacji w całym budynku, czasem tylko w niektórych mieszkaniach. Do usuwania awarii ściągnięto także firmy z zewnątrz. Pracownicy ZGM rozdali mieszkańcom kilkaset pięciolitrowych baniaków wody, ustawili też dla nich kilkanaście przenośnych toalet.
- Jeśli mróz zelżeje - jak zapowiadają meteorolodzy - to naprawy zajmą około półtora tygodnia. Niektórych awarii nie da się usunąć ze względu na warunki pogodowe - mówi Katarzyna Lis z działu organizacyjno-prawnego ZGM.
Większość miejskich kamienic to stare, przedwojenne budynki. - Rury są zbyt odsłonięte, dlatego przy tak niskich temperaturach zamarzają. Ale faktycznie awarii jest tyle, że można mówić o katastrofie - tłumaczy radny Roman Matyja.
Sytuację mógłby poprawić tylko kapitalny remont kamienic, a na to miasta nie stać. - Boimy się, że za rok sytuacja znowu się powtórzy. Idę do prezydenta prosić go o lokal zastępczy, bo już naprawdę nie jestem w stanie tego dłużej znieść. Mam dwójkę dzieci i chcę, żeby miały lepsze warunki - mówi Pietrasik.
- To nie nasza wina, że klatka schodowa tak wygląda. Drzwi wejściowe nie są zamykane, każdy może tu wejść i potem takie są efekty. Gdy wraca się wieczorem do domu, trzeba uważać, bo na klatce często śpi jakiś bezdomny - opowiadają.
Kamienica, podobnie jak wiele innych budynków należących do miasta, aż prosi się o remont. Ludzie mówią, że znieśliby jakoś obskurną klatkę schodową, gdyby nie to, co przeżywają od kilkunastu dni. Wandale wybili szyby w piwnicznych okienkach i w kamienicy zamarzły rury z wodą oraz kanalizacyjne.
- Nie można się umyć, niczego wyprać, pozmywać naczyń. Od dwóch tygodni nie ugotowaliśmy obiadu - mówi Małgorzata Pietrasik, jedna z mieszkanek.
Opowiada, że po zgłoszeniu awarii Zakładowi Gospodarki Komunalnej przez tydzień siedziała w domu, nie chodząc do pracy i czekając na fachowców, którzy mieli przyjechać usunąć awarię. Udało się udostępnić mieszkańcom dostęp do wody w piwnicy, a na podwórku kamienicy stanęła przenośna toaleta. Nie jest zamykana, więc każdy może z niej skorzystać. Jest już bardzo brudna. Mieszkańcy mówią, że sytuacja jest dla nich upokarzająca.
- Korzystam z toalet na niedalekiej stacji benzynowej - opowiada Krzysztof Kruczek, jeden z mieszkańców. - U sąsiadów jest kilkuletnie dziecko. Nie wyobrażam sobie, jak przy tak niskich temperaturach można byłoby prowadzić je do toi toia na podwórku - dodaje.
W podobnej sytuacji znajduje się wiele osób. W Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej mają ponad 190 zgłoszeń od lokatorów o awariach w 170 budynkach. Czasem nie ma wody bądź kanalizacji w całym budynku, czasem tylko w niektórych mieszkaniach. Do usuwania awarii ściągnięto także firmy z zewnątrz. Pracownicy ZGM rozdali mieszkańcom kilkaset pięciolitrowych baniaków wody, ustawili też dla nich kilkanaście przenośnych toalet.
- Jeśli mróz zelżeje - jak zapowiadają meteorolodzy - to naprawy zajmą około półtora tygodnia. Niektórych awarii nie da się usunąć ze względu na warunki pogodowe - mówi Katarzyna Lis z działu organizacyjno-prawnego ZGM.
Większość miejskich kamienic to stare, przedwojenne budynki. - Rury są zbyt odsłonięte, dlatego przy tak niskich temperaturach zamarzają. Ale faktycznie awarii jest tyle, że można mówić o katastrofie - tłumaczy radny Roman Matyja.
Sytuację mógłby poprawić tylko kapitalny remont kamienic, a na to miasta nie stać. - Boimy się, że za rok sytuacja znowu się powtórzy. Idę do prezydenta prosić go o lokal zastępczy, bo już naprawdę nie jestem w stanie tego dłużej znieść. Mam dwójkę dzieci i chcę, żeby miały lepsze warunki - mówi Pietrasik.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



