Szafki dla narciarzy? Będą, ale w przyszłym roku
23.02.2012
, aktualizacja: 23.02.2012 07:50
W ośrodkach za granicą narciarze w szafkach przy wyciągach mogą zostawić plecak, buty, narty. U nas szafki mają się pojawić w Szczyrku, ale dopiero w przyszłym sezonie
ZOBACZ TAKŻE
- W Beskidach można jeszcze jeździć na nartach! (27-04-12, 09:58)
- W Beskidach wciąż można jeździć na nartach (29-03-12, 13:50)
- Puste kieszenie uczą pokory. Przyjadą zniechęceni turyści? (14-02-12, 22:53)
- Marzenia o jednym karnecie na całe Beskidy (11-02-12, 11:35)
- W Beskidach pilnuj nart, bo Ci je ukradną (18-01-12, 11:39)
Roman Budny z Kielc bywał kilkukrotnie w austriackich ośrodkach i korzystał z szafek do przechowywania sprzętu. Tym razem na kończące się właśnie ferie przyjechał do Szczyrku i w Czyrnej obok kas rozglądał się za podobnym udogodnieniem. - Chciałem zostawić plecak. Miałem w nim termos z herbatą i rękawice na zmianę, bo w mokrych bardzo marzną ręce. Ale szafek nie było - opowiada narciarz.
Zostawił więc plecak w samochodzie na parkingu. - To jest jednak ładny kawałek do przejścia. W butach narciarskich ciężko się idzie. Dziwię się, że nikt nie zadbał o to, żeby w Polsce przy wyciągach były szafki. Widziałem je tylko na Wierchomli - mówi pan Roman.
Stanisław Richter, szef Szczyrkowskiego Ośrodka Narciarskiego, też uważa, że szafki są potrzebne. - Jesteśmy właścicielami ośrodka dopiero od tego sezonu. Będziemy go unowocześniać. Szafki pojawią się w przyszłym roku - wyjaśnia Richter.
Na początek postawi 380 szafek, na tyle dużych, że zmieszczą się w nich narty. Narciarze przyjeżdżający na kilka dni nie będą więc musieli za każdym razem zabierać sprzętu do samochodu i pensjonatu. Szafki będą otwierane przy pomocy skipassa używanego na wyciągach. Korzystanie z nich będzie płatne, ale nie wiadomo jeszcze, ile wyniesie opłata.
Ale czy w ogóle szafki, za które trzeba będzie płacić, będą miały wzięcie? O tym, że może być odwrotnie, przekonali się szefowie ośrodka Cieńków w Wiśle. - Narciarze upychali swoje rzeczy gdzie popadnie, pod schodami, w kawiarni, próbowali zostawiać je w kasie. Dlatego zamontowaliśmy na próbę 15 szafek depozytowych, za skorzystanie z których trzeba zapłacić 2 zł. Nie są oblegane. Wiele osób wciąż woli wieszać swoje rzeczy na płotach. Chyba ludzie potrzebują więcej czasu, żeby się przyzwyczaić do takich udogodnień - mówi Krzysztof Brożyna, szef ośrodka.
Zostawił więc plecak w samochodzie na parkingu. - To jest jednak ładny kawałek do przejścia. W butach narciarskich ciężko się idzie. Dziwię się, że nikt nie zadbał o to, żeby w Polsce przy wyciągach były szafki. Widziałem je tylko na Wierchomli - mówi pan Roman.
Stanisław Richter, szef Szczyrkowskiego Ośrodka Narciarskiego, też uważa, że szafki są potrzebne. - Jesteśmy właścicielami ośrodka dopiero od tego sezonu. Będziemy go unowocześniać. Szafki pojawią się w przyszłym roku - wyjaśnia Richter.
Na początek postawi 380 szafek, na tyle dużych, że zmieszczą się w nich narty. Narciarze przyjeżdżający na kilka dni nie będą więc musieli za każdym razem zabierać sprzętu do samochodu i pensjonatu. Szafki będą otwierane przy pomocy skipassa używanego na wyciągach. Korzystanie z nich będzie płatne, ale nie wiadomo jeszcze, ile wyniesie opłata.
Ale czy w ogóle szafki, za które trzeba będzie płacić, będą miały wzięcie? O tym, że może być odwrotnie, przekonali się szefowie ośrodka Cieńków w Wiśle. - Narciarze upychali swoje rzeczy gdzie popadnie, pod schodami, w kawiarni, próbowali zostawiać je w kasie. Dlatego zamontowaliśmy na próbę 15 szafek depozytowych, za skorzystanie z których trzeba zapłacić 2 zł. Nie są oblegane. Wiele osób wciąż woli wieszać swoje rzeczy na płotach. Chyba ludzie potrzebują więcej czasu, żeby się przyzwyczaić do takich udogodnień - mówi Krzysztof Brożyna, szef ośrodka.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



