W górach zamknięto szkołę. Z powodu epidemii grypy
16.11.2009
, aktualizacja: 17.11.2009 00:11
Z powodu fali zachorowań na grypę i przeziębienie zamknięto w poniedziałek pierwszą w województwie szkołę w Koniakowie. Na zajęciach zabrakło tam prawie 70 proc. uczniów.
ZOBACZ TAKŻE
- Przez grypę szkolne wigilie będą bez zbędnych czułości (12-12-09, 17:26)
- Szpital nie przyjmuje. 4 lekarzy chorych na A/H1N1 (03-12-09, 11:15)
- Z powodu grypy w kościele nie piją z jednego kielicha (02-12-09, 15:20)
- Pięć nowych przypadków A/H1N1 w woj. śląskim (20-11-09, 14:36)
- Świński wirus atakuje mózgi i tracimy zdrowy rozsądek (19-11-09, 21:50)
- Pierwsza ofiara wirusa AH1N1 w województwie śląskim (17-11-09, 13:38)
- Szkoły liczą nieobecnych, bo sanepid boi się grypy (12-11-09, 12:00)
- Brakuje szczepionek na grypę, bo słabo się sprzedawały (05-11-09, 20:45)
- Maseczki na grypę? W aptekach braki, w hurtowniach pustki (02-11-09, 20:17)
- Specjalista radzi: najlepiej zaszczepić się na zwykłą grypę (02-11-09, 17:05)
- Zamiast ulotek o grypie, uczniom trzeba mydła (25-08-09, 19:54)
Koniaków to wieś w Beskidach, która należy do gminy Istebna. Działają tu dwie szkoły podstawowe. W "jedynce" najwięcej nieobecnych było w zeszłym tygodniu we wtorek - prawie jedna trzecia uczniów. - Po dniu wolnym w środę część dzieci wróciła jednak na zajęcia - mówi wicedyrektorka Iwona Ligocka.
W "dwójce", przy której działa także przedszkole, jest dużo gorzej. Na lekcjach nie było wczoraj dwóch trzecich dzieci z 81, jakie tam uczęszczają. - Dzwoniłyśmy po domach. Dowiedziałyśmy się, że wszystkie nieobecne dzieci leżą w łóżkach złożone chorobą - grypą albo przeziębieniem - mówi Jadwiga Legierska, dyrektorka SP nr 2. Dlatego zwróciła się do władz gminy o zgodę na zamknięcie szkoły. - Przy takiej liczbie nieobecnych nie ma co robić zajęć, bo większość uczniów miałaby zaległości - wyjaśnia.
Władze gminy Istebna zdecydowały o zamknięciu szkoły do końca tygodnia. Anna Wietrzyk, rzeczniczka kuratorium oświaty w Katowicach, podkreśla jednak, że uczniowie z Koniakowa będą musieli odpracować wszystkie lekcje, które przepadną im z tego powodu (najprawdopodobniej w wolne soboty). - Na razie do kuratorium nie dotarły informacje, by jakakolwiek inna szkoła w województwie miała być zamknięta z powodu choroby uczniów - dodaje Wietrzyk.
Z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej nadchodzą jednak coraz bardziej niepokojące wieści. - Wszystkie placówki oświatowe są zobowiązane do regularnego informowania nas o absencji uczniów, o ile przekroczy ona poziom 40 proc. w przedszkolach i 20 proc. w szkołach. Z ubiegłotygodniowych raportów wynika, że na 1241 przedszkoli w województwie problem masowych nieobecności jest w 181. Dotyczy to także co piątej podstawówki i co piątego gimnazjum - mówi Beata Kempa, rzeczniczka stacji.
Dane z poszczególnych miast wypadają gorzej. W przedszkolach w Rudzie Śląskiej brakuje średnio 57 proc. dzieci, z podstawówkach w Chorzowie - 40 proc., a w szkołach ponadgimnazjalnych w Katowicach - 42 proc. uczniów.
Lekcje opuszczają jednak nie tylko chorzy uczniowie, ale także ci, których rodzice zatrzymują w domu profilaktycznie. - W klasie syna nie ma dziesięciu uczniów, więc nauczyciele na lekcjach nie zaczynają nowych tematów, żeby chorzy nie mieli zaległości, gdy wrócą. Dlatego pomyślałam, że lepiej będzie, jak napiszę synowi usprawiedliwienie na kilka dni, żeby się nie zaraził i nie chorował potem dwa tygodnie lub dłużej - mówi Katarzyna Chałupińska, mama gimnazjalisty z Chorzowa.
Podobną możliwość rozważa pani Agata z Gliwic, mama drugoklasistki z Gimnazjum nr 5. - Do szkoły przychodzi mnóstwo zasmarkanych i kaszlących uczniów, którzy zarażają innych. Skoro rodzice nie potrafią zatrzymać ich w domu, to w takim razie rodzice zdrowych dzieci nie będą mieć wyjścia i będą musieli zamykać w domach swoje dzieci - mówi.
Czy masowe nieobecności oznaczają, że wszystkich zaatakowała świńska grypa? Raczej nie. - Od kwietnia potwierdzonych zachorowań na grypę A/H1N1 odnotowano w województwie śląskim zaledwie 14. Dla porównania: tylko w ostatnim tygodniu zachorowań na sezonową grypę lub schorzenia o objawach grypy było 2841, około tysiąca więcej niż tydzień wcześniej - mówi Kempa.
Najwięcej zachorowań odnotowano w Wodzisławiu Śląskim, Dąbrowie Górniczej i Gliwicach. Prawdziwy atak grypy jednak dopiero przed nami. Kilka tysięcy zachorowań w tygodniu to bowiem niewiele w porównaniu z okresami największego nasilenia zakażeń w latach poprzednich, kiedy odnotowywano ich co najmniej kilkanaście tysięcy tygodniowo.
W "dwójce", przy której działa także przedszkole, jest dużo gorzej. Na lekcjach nie było wczoraj dwóch trzecich dzieci z 81, jakie tam uczęszczają. - Dzwoniłyśmy po domach. Dowiedziałyśmy się, że wszystkie nieobecne dzieci leżą w łóżkach złożone chorobą - grypą albo przeziębieniem - mówi Jadwiga Legierska, dyrektorka SP nr 2. Dlatego zwróciła się do władz gminy o zgodę na zamknięcie szkoły. - Przy takiej liczbie nieobecnych nie ma co robić zajęć, bo większość uczniów miałaby zaległości - wyjaśnia.
Władze gminy Istebna zdecydowały o zamknięciu szkoły do końca tygodnia. Anna Wietrzyk, rzeczniczka kuratorium oświaty w Katowicach, podkreśla jednak, że uczniowie z Koniakowa będą musieli odpracować wszystkie lekcje, które przepadną im z tego powodu (najprawdopodobniej w wolne soboty). - Na razie do kuratorium nie dotarły informacje, by jakakolwiek inna szkoła w województwie miała być zamknięta z powodu choroby uczniów - dodaje Wietrzyk.
Z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej nadchodzą jednak coraz bardziej niepokojące wieści. - Wszystkie placówki oświatowe są zobowiązane do regularnego informowania nas o absencji uczniów, o ile przekroczy ona poziom 40 proc. w przedszkolach i 20 proc. w szkołach. Z ubiegłotygodniowych raportów wynika, że na 1241 przedszkoli w województwie problem masowych nieobecności jest w 181. Dotyczy to także co piątej podstawówki i co piątego gimnazjum - mówi Beata Kempa, rzeczniczka stacji.
Dane z poszczególnych miast wypadają gorzej. W przedszkolach w Rudzie Śląskiej brakuje średnio 57 proc. dzieci, z podstawówkach w Chorzowie - 40 proc., a w szkołach ponadgimnazjalnych w Katowicach - 42 proc. uczniów.
Lekcje opuszczają jednak nie tylko chorzy uczniowie, ale także ci, których rodzice zatrzymują w domu profilaktycznie. - W klasie syna nie ma dziesięciu uczniów, więc nauczyciele na lekcjach nie zaczynają nowych tematów, żeby chorzy nie mieli zaległości, gdy wrócą. Dlatego pomyślałam, że lepiej będzie, jak napiszę synowi usprawiedliwienie na kilka dni, żeby się nie zaraził i nie chorował potem dwa tygodnie lub dłużej - mówi Katarzyna Chałupińska, mama gimnazjalisty z Chorzowa.
Podobną możliwość rozważa pani Agata z Gliwic, mama drugoklasistki z Gimnazjum nr 5. - Do szkoły przychodzi mnóstwo zasmarkanych i kaszlących uczniów, którzy zarażają innych. Skoro rodzice nie potrafią zatrzymać ich w domu, to w takim razie rodzice zdrowych dzieci nie będą mieć wyjścia i będą musieli zamykać w domach swoje dzieci - mówi.
Czy masowe nieobecności oznaczają, że wszystkich zaatakowała świńska grypa? Raczej nie. - Od kwietnia potwierdzonych zachorowań na grypę A/H1N1 odnotowano w województwie śląskim zaledwie 14. Dla porównania: tylko w ostatnim tygodniu zachorowań na sezonową grypę lub schorzenia o objawach grypy było 2841, około tysiąca więcej niż tydzień wcześniej - mówi Kempa.
Najwięcej zachorowań odnotowano w Wodzisławiu Śląskim, Dąbrowie Górniczej i Gliwicach. Prawdziwy atak grypy jednak dopiero przed nami. Kilka tysięcy zachorowań w tygodniu to bowiem niewiele w porównaniu z okresami największego nasilenia zakażeń w latach poprzednich, kiedy odnotowywano ich co najmniej kilkanaście tysięcy tygodniowo.
Polecamy: Brakuje szczepionek na grypę, bo słabo się sprzedawały
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień


