Bezrobotni słyszą: Proszę uzbroić się w cierpliwość
2010-03-17
, aktualizacja: 18.03.2010 12:29
Bezrobotny bielszczanin próbował zdobyć w pośredniaku dotację na otwarcie własnej firmy. - I jestem po prostu załamany - mówi.
ZOBACZ TAKŻE
- Urzędnicy: bieliznę kupuj na targu albo w innym mieście (14-06-10, 14:15)
- ZUS: Pracujące ciężarne kobiety są... podejrzane (04-06-10, 12:04)
- Pracownicy bielskiej spółki Proseat żądają podwyżek (10-03-10, 22:38)
- Dla pielęgniarek nie ma już kanapek ani dobrego słowa (01-03-10, 23:00)
Mieszkaniec Bielska-Białej, który ma problemy ze znalezieniem pracy, próbował zdobyć w pośredniaku dotację na otwarcie własnej firmy. - I jestem załamany - mówi.
Bezrobotny mężczyzna opisał swoją historię na forum bielskiego wydania "Gazety". Przeczytaliśmy i zaprosiliśmy go do redakcji. Jest pełen wiary w lepszą przyszłości i zdeterminowany. Chce coś zmienić w swoim życiu. Postanowił otworzyć firmę. - Zachęcony ogłoszeniami bielskiego Powiatowego Urzędu Pracy uwierzyłem w siebie - opowiada. Poprosił o niepodawanie swoich danych do publicznej wiadomości. Boi się, że wtedy już w ogóle może przystać marzyć o dotacji.
Na początku lutego mężczyzna złożył w bielskim pośredniaku wniosek o przyznanie dotacji na założenie działalności gospodarczej. Dowiedział się, że odpowiedź dostanie w ciągu 30 dni. I to właśnie najbardziej go irytuje. O wiele bardziej, niż konieczność obliczenia, jakie podatki będzie płacił, ile pieniędzy będzie odprowadzał do ZUS, jakie koszty, zyski i straty planuje w swojej firmie, a nawet wymóg dostarczenia zobowiązań innych firm, że będą korzystały z jego usług.
- Urząd obraził się na petentów, czego w rozmowach nikt nie ukrywa, ujmując to słowami "to nienormalna sytuacja, bo ludzie złożyli taką masę wniosków". Choć z drugiej strony urząd powinien się przecież cieszyć, że tyle osób bez pracy chce przestać być bezrobotnym! - uważa mężczyzna.
Po 30 dniach czekania dostał pismo, że decyzja będzie po kolejnych 30 dniach. - Chciało mi się płakać, choć nie zwolniłem się specjalnie z pracy, jak kilkoro moich znajomych, którzy teraz nie mają z czego utrzymać rodziny. Zwolnili się, żeby mieć status bezrobotnych, co umożliwia złożenie wniosku - opowiada mężczyzna.
Po raz kolejny próbował, więc dowiedzieć się, kiedy jego wniosek zostanie rozpatrzony. - Może końcem marca? - zapytał z nadzieją. - Dowiedziałem się, że owszem, decyzja jakaś będzie. Decyzja jednak może być treści identycznej jak
poprzednia: że decyzja będzie za kolejne 30 dni! - denerwuje się.
I obawia się, że tak może być w nieskończoność. Ma nadzieję, że może jesienią zostanie rozpatrzony jego wniosek.
Leszek Stokłosa, dyrektor bielskiego Powiatowego Urzędu Pracy przyznaje, że ilość złożonych wniosków jest ogromna. Na razie o dotację na założenie własnej firmy stara się aż 700 bezrobotnych. To głównie młodzi ludzie, chcą otwierać m.in. niewielkie sklepy czy punktu usługowe. Zainteresowanie nie mija, kolejni przynoszą dokumenty. Każdy wniosek trzeba dokładnie zbadać. A na rozpatrzeniu wniosku procedura się nie kończy, bo trzeba jeszcze np. podpisać umowę z osobą rozpoczynającą działalność. Wszystkie procedury są wymagane obowiązującymi przepisami. - Bezrobotni starający się o dotację muszą uzbroić się w cierpliwość. Myślę, że do końca kwietnia wszystkie wnioski zostaną rozpatrzone - zapewnia Stokłosa.
Mężczyzna, który zainteresował nas problemem cały czas zastanawia się, czy decydując się na ubieganie o dotację zrobił dobrze. - Może jednak gdybym zamiast czekać na rozpatrzenie wniosku szukał pracy, lepiej bym na tym wyszedł? - pyta.
Bezrobotny mężczyzna opisał swoją historię na forum bielskiego wydania "Gazety". Przeczytaliśmy i zaprosiliśmy go do redakcji. Jest pełen wiary w lepszą przyszłości i zdeterminowany. Chce coś zmienić w swoim życiu. Postanowił otworzyć firmę. - Zachęcony ogłoszeniami bielskiego Powiatowego Urzędu Pracy uwierzyłem w siebie - opowiada. Poprosił o niepodawanie swoich danych do publicznej wiadomości. Boi się, że wtedy już w ogóle może przystać marzyć o dotacji.
Na początku lutego mężczyzna złożył w bielskim pośredniaku wniosek o przyznanie dotacji na założenie działalności gospodarczej. Dowiedział się, że odpowiedź dostanie w ciągu 30 dni. I to właśnie najbardziej go irytuje. O wiele bardziej, niż konieczność obliczenia, jakie podatki będzie płacił, ile pieniędzy będzie odprowadzał do ZUS, jakie koszty, zyski i straty planuje w swojej firmie, a nawet wymóg dostarczenia zobowiązań innych firm, że będą korzystały z jego usług.
- Urząd obraził się na petentów, czego w rozmowach nikt nie ukrywa, ujmując to słowami "to nienormalna sytuacja, bo ludzie złożyli taką masę wniosków". Choć z drugiej strony urząd powinien się przecież cieszyć, że tyle osób bez pracy chce przestać być bezrobotnym! - uważa mężczyzna.
Po 30 dniach czekania dostał pismo, że decyzja będzie po kolejnych 30 dniach. - Chciało mi się płakać, choć nie zwolniłem się specjalnie z pracy, jak kilkoro moich znajomych, którzy teraz nie mają z czego utrzymać rodziny. Zwolnili się, żeby mieć status bezrobotnych, co umożliwia złożenie wniosku - opowiada mężczyzna.
Po raz kolejny próbował, więc dowiedzieć się, kiedy jego wniosek zostanie rozpatrzony. - Może końcem marca? - zapytał z nadzieją. - Dowiedziałem się, że owszem, decyzja jakaś będzie. Decyzja jednak może być treści identycznej jak
poprzednia: że decyzja będzie za kolejne 30 dni! - denerwuje się.
I obawia się, że tak może być w nieskończoność. Ma nadzieję, że może jesienią zostanie rozpatrzony jego wniosek.
Leszek Stokłosa, dyrektor bielskiego Powiatowego Urzędu Pracy przyznaje, że ilość złożonych wniosków jest ogromna. Na razie o dotację na założenie własnej firmy stara się aż 700 bezrobotnych. To głównie młodzi ludzie, chcą otwierać m.in. niewielkie sklepy czy punktu usługowe. Zainteresowanie nie mija, kolejni przynoszą dokumenty. Każdy wniosek trzeba dokładnie zbadać. A na rozpatrzeniu wniosku procedura się nie kończy, bo trzeba jeszcze np. podpisać umowę z osobą rozpoczynającą działalność. Wszystkie procedury są wymagane obowiązującymi przepisami. - Bezrobotni starający się o dotację muszą uzbroić się w cierpliwość. Myślę, że do końca kwietnia wszystkie wnioski zostaną rozpatrzone - zapewnia Stokłosa.
Mężczyzna, który zainteresował nas problemem cały czas zastanawia się, czy decydując się na ubieganie o dotację zrobił dobrze. - Może jednak gdybym zamiast czekać na rozpatrzenie wniosku szukał pracy, lepiej bym na tym wyszedł? - pyta.
Przeczytaj: Masz pomysł? Możesz dostać 40 tys. zł na własny biznes
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień


