Woda zatrzymała się pod krzyżem. Było jej dwa metry

Ewa Furtak
08.06.2010 , aktualizacja: 08.06.2010 01:37
A A A Drukuj
Pasją Marka Srokola był ogród, w którym stały ule. Niestety, wszystkie zniszczyła woda Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gaze Pasją Marka Srokola był ogród, w którym stały ule. Niestety, wszystkie zniszczyła woda
Rodzina Srokolów z Czechowic-Dziedzic kosztem wielu wyrzeczeń wybudowała dom. Dopiero co była u nich parapetówka, a już muszą zaczynać wszystko od początku.
Wielką pasją Marka Srokola jest rzeźbiarstwo. Spod jego dłuta wychodzą m.in. piękne drewniane świątki. - Pracuję jako maszynista. Gdy pociąg stoi przed semaforem, korzystam z wolnej chwili i rzeźbię - opowiada. Niektórymi rzeźbami ozdobił dom. Jedną z nich jest krzyż, który powiesił na ścianie w salonie. Dokładnie pod nim zatrzymała się woda. Było jej mniej więcej dwa metry.

Srokolowie skończyli budowę domu w grudniu. Postawili go własnoręcznie, z pomocą przyjaciół, bez wynajmowania ekip budowlanych, na które nie było ich stać. Zamieszkali w wymarzonym domu we czwórkę: pan Marek, jego żona Anna, a także ich córka z mężem. Nie zdążyli nawet domu ocieplić i otynkować, w dodatku nie byli ubezpieczeni.

Większość rzeczy nadaje się tylko do wyrzucenia. Czego nie mają? Na przykład butów. Wszystkie były w szafie, którą doszczętnie zalała woda. Pani Anna macha ręką i mówi, że nie ma zamiaru się tym przejmować. - Jestem pielęgniarką, zajmowałam się umierającymi ludźmi. Wiem, co się w życiu liczy najbardziej. A liczy się to, że nikomu nic się nie stało, że żyjemy - mówi. - Przekonaliśmy się też, jak cenną sprawą jest prawdziwa przyjaźń. W czasie tego nieszczęścia okazało się, jak wielu mamy przyjaciół gotowych rzucić wszystko i ruszyć nam z pomocą - dodaje. Przyjaciele nie dość, że pomogli sprzątnąć dom, to zabierają ich na obiady, żeby choć na chwilę odpoczęli i zapomnieli o tym, co się stało.

Srokolowie wyrzucili już zalane meble i sprzęt AGD, teraz muszą uporządkować zdewastowany ogród. Urządzanie go było kolejną pasją pana Marka. Własnoręcznie szczepił jabłonie koło domu. Miał też dziesięć uli. Wszystkie zniszczyła woda, pszczoły się potopiły. - Kolega pszczelarz przywiózł mi ul z pszczołami, żebym miał od czego zacząć. Bardzo mnie tym wzruszył - mówi pan Marek.

Srokolowie żałują, że musieli znaleźć inny dom dla pięknego szczeniaka, którego przywiozła im córka. Zamieszkał u nich w niedzielę, a już w poniedziałek musiał razem z nimi uciekać z zalewanego domu. - Wszystko wokół jest zniszczone, trawa nadal pokryta jest warstwą szlamu. Psa nie było gdzie wypuścić. W dodatku kilka dni temu po kolejnych ulewach groziła nam ponowna ewakuacja. Nie miałby z nami ten szczeniak dobrego życia - mówią.



Więcej o zalanych Czechowicach i o tym, jak pomóc, na stronie www.pomocdlaczechowic.gazeta.pl.

Podajemy numer konta Urzędu Miejskiego w Czechowicach-Dziedzicach, na który można przesyłać pieniądze:

PKO BP O/Bielsko-Biała, nr 68 1020 1390 0000 6802 0024 9680 z dopiskiem "Pomoc dla powodzian".

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów