Czy powódź może przynieść ludziom coś dobrego?

Ewa Furtak
08.06.2010 , aktualizacja: 08.06.2010 22:04
A A A Drukuj
Jacek Dudziak z labradorką Sarą w zalanym przez wodę domu Fot. Tomasz Fritz/Agencja Gazeta Jacek Dudziak z labradorką Sarą w zalanym przez wodę domu
Część osób wprowadziła się na czechowickie ulice Grabowiec i Wierzbową niedawno, pobudowali tutaj domy. Powódź sprawiła, że mieszkańcy tej części miasta stali się jedną wielką rodziną.
ZOBACZ TAKŻE
Jacek Dudziak wprowadził się z rodziną do nowego pięknego domu nad brzegiem Iłownicy zaledwie trzy lata temu. Gdy zaczęły się majowe ulewy i woda w rzekach zaczęła się podnosić, ludzie załamywali ręce. - Ten dom stoi tak blisko wałów. Co się stanie, jak przyjdzie powódź? - pytali.

Powódź przyszła, ale dom pana Jacka był jednym z ostatnich, które zalała woda. - Przez jakiś czas, choć ulicą płynęła już rzeka, mogłem do siebie dojść po wałach - opowiada Dudziak.

Dom bronił się, bo jest trochę wyżej niż reszta okolicznych budynków. Ale w końcu i jego zalała woda. Było jej ponad metr. Zostawiła po sobie ogromne zniszczenia: wybite szyby, pływające meble i panele. Dudziakowie muszą urządzać dom od początku. Przy porządkach pomagają im sąsiedzi. Teraz pan Jacek skuwa podłogi. Pomaga mu w tym Janusz Śliwiok, sąsiad mieszkający kilka domów dalej. Jego dom też został doszczętnie zalany, ale na razie nic tam jeszcze nie da się robić. - Do siebie jeszcze wejść nie mogę, więc przyszedłem pomóc Jackowi - mówi.

Ulice Grabowiec, przy której mieszka Śliwiok, i Wierzbowa, gdzie stoi dom Dudziaka, to część czechowickiej dzielnicy Ochodza, która szczególnie ucierpiała podczas majowej powodzi. Przez ostatnie lata jak grzyby po deszczu wyrastały tutaj nowe domy. Niektórzy ludzie mieszkają tutaj od kilku lat, inni zaledwie od kilku miesięcy. Powódź sprawiła, że zachowują się, jakby mieszkali tu od pokoleń. Najpierw pomagali sobie w czasie ucieczki z tonącej Ochodzy, teraz wspólnie pracują przy porządkowaniu zalanych domów. Potem mają zamiar po kolei świętować parapetówki. Bo w to, że uda się w końcu doprowadzić domy do porządku, nikt nie wątpi.

Dudziakowie mają piękną biszkoptową labradorkę Sarę. Suka ze stoickim spokojem znosi to, że jej pan z kolegą skuwają podłogę łomami i robią ogromny hałas. Leży w swoim wymoszczonym kocami koszyku i odpoczywa. Nic dziwnego, bo jest w zaawansowanej ciąży - W każdej chwili może zacząć rodzić. Wszystkie szczeniaki są zamówione, niezależnie od tego, ile ich będzie. Wszystkie zamieszkają w domach na Wierzbowej i Grabowcu. - Jak już będzie normalnie, Sara będzie chodzić od domu do domu i je odwiedzać - śmieją się mieszkańcy.

Pomoc dla Czechowic

Więcej o zalanych Czechowicach i o tym, jak pomóc, na stronie www.pomocdlaczechowic.gazeta.pl. Podajemy numer konta Urzędu Miejskiego w Czechowicach-Dziedzicach, na który można przesyłać pieniądze: PKO BP O/Bielsko-Biała, nr 68 1020 1390 0000 6802 0024 9680, z dopiskiem „Pomoc dla powodzian”. </p>

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy