Z nowego domu ocalały tylko klamki, kosiarka i pies
09.06.2010
, aktualizacja: 09.06.2010 22:47
Janusz Żuławski (z lewej) ze swoim sąsiadem, Robertem Kilańskim usuwa zniszczone przez powódź sprzęty. Drzwi trzeba wyrzucić
Janusz Żuławski wykręca klamkę z butwiejących drzwi. To jedna z niewielu rzeczy w domu nadających się jeszcze do użytku.
ZOBACZ TAKŻE
- Nie mają prawa do swojego domu, bo ktoś w nim mieszka (18-11-10, 05:03)
- Powodzianie z Czechowic stracili cierpliwość do władz (02-07-10, 22:24)
- Cieszyn zapomniał o powodzianach. Niestety (09-06-10, 14:09)
- Czy powódź może przynieść ludziom coś dobrego? (08-06-10, 21:52)
- Pieniądze na zalane drogi, mosty, szkoły (07-06-10, 17:40)
- Woda zniszczyła książki w bibliotece w Górkach Małych (08-06-10, 21:58)
- Woda zatrzymała się pod krzyżem. Było jej dwa metry (08-06-10, 01:37)
RAPORTY
Gdy zaczynała się majowa powódź, Żuławskich mieszkających na czechowickiej ulicy Grabowiec nie było akurat w domu. Nie byli w stanie nic uratować. Na szczęście sąsiad, widząc co się dzieje, zabrał ich psa. - Gdy wróciliśmy do domu, zastaliśmy koszmar - mówi pan Janusz, emerytowany górnik.
Własny dom to było jego marzenie. Udało się je spełnić w grudniu 2008 roku. Pan Janusz wprowadził się z żoną i dwójką dzieci, W zeszłym roku zaczął ocieplać budynek. w tym roku miał to skończyć. Chciał wykończyć niezamieszkałą jeszcze górę domu. Teraz musi robić wszystko jednocześnie.
Trzeba było zedrzeć ściany i skuć podłogi. Plastikowe framugi okien musiał rozwiercić, bo pełno w nich wody. Meble? Wszystkie wyrzucił, podobnie jak pralkę, lodówkę i resztę sprzętów. Żona do dzisiaj nawet nie chce wejść do środka. Poprosiła tylko męża, żeby wykopał i wyrzucił wszystkie zniszczone przez wodę i szlam krzewy, które pielęgnowała w ogrodzie. - Co mi zostało? Kosiarka, udało się ją uruchomić. A także klamki i zamki, wykręcam je z butwiejących drzwi - pokazuje nam pan Janusz.
W domu był już rzeczoznawca, wycenił straty na ponad 200 tysięcy złotych. Żuławski mówi, że na początku myślał, że nigdy nie uda mu się pozbierać. Ale potem przyjechali przyjaciele z Warszawy, przywieźli mnóstwo przydatnych rzeczy. Tak sami z siebie, bez pytania, czy trzeba mu pomóc. Wzruszył się. Inni, tak jak Robert Kilański, który mieszka w oszczędzonym przez wodę centrum Czechowic-Dziedzic, przychodzą pomagać w porządkach. Także na sąsiadów może liczyć. - Najpierw płakałem. Teraz wierzę, że jeszcze będzie normalnie - mówi.
Na razie cała rodzina mieszka u teściów pana Janusza. Nie wiadomo, kiedy uda im się wrócić do siebie. Na remont na pewno potrzebne są miesiące. - Mam wielką nadzieję, że w Wigilię uda nam się usiąść wspólnie przy stole w naszym domu - mówi Żuławski.
Więcej o zalanych Czechowicach i o tym, jak pomóc, na stronie www.pomocdlaczechowic.gazeta.pl . Podajemy numer konta Urzędu Miejskiego w Czechowicach-Dziedzicach, na który można przesyłać pieniądze: PKO BP O/Bielsko-Biała, nr 68 1020 1390 0000 6802 0024 9680 z dopiskiem "Pomoc dla powodzian".
Własny dom to było jego marzenie. Udało się je spełnić w grudniu 2008 roku. Pan Janusz wprowadził się z żoną i dwójką dzieci, W zeszłym roku zaczął ocieplać budynek. w tym roku miał to skończyć. Chciał wykończyć niezamieszkałą jeszcze górę domu. Teraz musi robić wszystko jednocześnie.
Trzeba było zedrzeć ściany i skuć podłogi. Plastikowe framugi okien musiał rozwiercić, bo pełno w nich wody. Meble? Wszystkie wyrzucił, podobnie jak pralkę, lodówkę i resztę sprzętów. Żona do dzisiaj nawet nie chce wejść do środka. Poprosiła tylko męża, żeby wykopał i wyrzucił wszystkie zniszczone przez wodę i szlam krzewy, które pielęgnowała w ogrodzie. - Co mi zostało? Kosiarka, udało się ją uruchomić. A także klamki i zamki, wykręcam je z butwiejących drzwi - pokazuje nam pan Janusz.
W domu był już rzeczoznawca, wycenił straty na ponad 200 tysięcy złotych. Żuławski mówi, że na początku myślał, że nigdy nie uda mu się pozbierać. Ale potem przyjechali przyjaciele z Warszawy, przywieźli mnóstwo przydatnych rzeczy. Tak sami z siebie, bez pytania, czy trzeba mu pomóc. Wzruszył się. Inni, tak jak Robert Kilański, który mieszka w oszczędzonym przez wodę centrum Czechowic-Dziedzic, przychodzą pomagać w porządkach. Także na sąsiadów może liczyć. - Najpierw płakałem. Teraz wierzę, że jeszcze będzie normalnie - mówi.
Na razie cała rodzina mieszka u teściów pana Janusza. Nie wiadomo, kiedy uda im się wrócić do siebie. Na remont na pewno potrzebne są miesiące. - Mam wielką nadzieję, że w Wigilię uda nam się usiąść wspólnie przy stole w naszym domu - mówi Żuławski.
Więcej o zalanych Czechowicach i o tym, jak pomóc, na stronie www.pomocdlaczechowic.gazeta.pl . Podajemy numer konta Urzędu Miejskiego w Czechowicach-Dziedzicach, na który można przesyłać pieniądze: PKO BP O/Bielsko-Biała, nr 68 1020 1390 0000 6802 0024 9680 z dopiskiem "Pomoc dla powodzian".
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


