W najlepszym liceum nawet 12 kandydatów na miejsce

Magdalena Warchala
2010-07-05 , aktualizacja: 06.07.2010 09:09
A A A Drukuj
Absolwenci gimnazjów niecierpliwie czekają na koniec naboru do szkół średnich. Nic dziwnego: aby dostać się do najlepszego ogólniaka trzeba pokonać nawet 12 rywali! W tym roku oblegane są również technika. W niektórych o jedno miejsce walczy nawet 7 osób.
Klaudia Bosak w piątek odetchnęła z ulgą. W systemie elektronicznego naboru slaskie.edu.com.pl znalazła swoje nazwisko na liście przyjętych do III LO im. Mickiewicza w Katowicach. Chociaż na świadectwie z gimnazjum ma prawie same piątki i dobrze zdała końcowy egzamin, wiedziała, że dostanie się do wymarzonego liceum to niełatwa sprawa. W całych Katowicach właśnie tutaj zgłosiło się najwięcej kandydatów: aż 1357, co daje 7 chętnych na miejsce.

Klaudia jeszcze w piątek dostarczyła do "Mickiewicza" oryginał świadectwa i zaświadczenie o wynikach egzaminu, potwierdzając w ten sposób, że właśnie tu chce się uczyć. Tym samym zwolniła miejsce w I LO i X LO, do których też się zapisała.

Wszyscy przyjęci w poniedziałek do południa muszą dopełnić tej formalności, by jutro szkoły mogły ogłosić ostateczne listy przyjętych i podać ilość wolnych miejsc, jeśli jakieś u nich zostały. Katarzyna Kapustnik, czeka na ten moment z nadzieją. - Jestem na liście rezerwowej w IV LO im. Maczka, ale widziałam w elektronicznym systemie, że chociaż zgłosiło się tu 1292 kandydatów, to tylko 189 wskazało tę szkołę jako preferowaną. Jest więc szansa, że jeśli dostali się do wymarzonych liceów, dla mnie zwolni się miejsce - mówi Kasia.

To jednak nie katowickie ogólniaki należą do najbardziej obleganych. Rekord pobiło IV LO im. Komisji Edukacji Narodowej w Bielsku-Białej, gdzie zgłosiło się 12 razy więcej kandydatów niż jest miejsc! Za to o miejsce w III LO w Gliwicach stara się aż 9 chętnych.

Zacięta walka toczy się także w technikach, promowanych intensywnie przez ostatnie dwa lata przez Kuratorium Oświaty w Katowicach. Kampania, prowadzona przez specjalnie powołany oddział kształcenia zawodowego, objęła m.in. debaty z udziałem urzędników, dyrektorów szkół, przedsiębiorców i przedstawicieli urzędów pracy, poświęcone dostosowywaniu oferty edukacyjnej do oczekiwań młodzieży i pracodawców. W gimnazjach zatrudniono doradców zawodowych, opracowano też internetowy informator na temat zawodów. W rezultacie do niektórych techników zgłosiło się w tym roku znacznie więcej.

Na przykład o przyjęcie do bielskiego Technikum nr 11 w Zespole Szkół im. Tuwima stara się aż 859 osób (7 na miejsce), a najwięcej z nich chciałoby zostać technikami hotelarstwa, podobnie jak w najpopularniejszym w Gliwicach Technikum nr 5 w Zespole Szkół Ekonomiczno-Usługowych (1026 chętnych, czyli 6 osób na miejsce). - To zawód, który daje szansę na ciekawą pracę z ludźmi, np. w atrakcyjnym kurorcie turystycznym, dobre zarobki i możliwości awansu - mówi Jakub Małek, który stara się o przyjęcie do klasy o tym profilu.

Oblegane jest też Technikum nr 3 w Zespole Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich w Sosnowcu (945 chętnych), gdzie hitem jest... klasa kucharska.

Kampania kuratorium nie przekonała jednak młodzieży do zawodówek. W katowickiej ZSZ nr 1 w Zespole Szkół Budowlanych o przyjęcie stara się wprawdzie aż 132 chętnych, czyli 3 kandydatów na miejsce, ale tylko 28 wskazało tę szkołę jako preferowaną. Eugeniusz Ginskow, dyrektor ZSB nie ma złudzeń : - Mam nawet kandydatów, którzy wahają się między zawodem budowlańca a... kelnera. To znak, że doradcy zawodowi nie bardzo się sprawdzają, a niektórzy wybierają zawód na chybił-trafił - mówi Ginskow.

Przeczytaj: Gimnazjaliści znów muszą wybierać w ciemno. Dlaczego?



Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów