Prezydenci kontra Platforma. Chcą mieć listę do sejmiku
2010-08-20
, aktualizacja: 20.08.2010 21:28
Bezpartyjni prezydenci zwierają szyki i chcą pokrzyżować plany Platformie Obywatelskiej, która ma ambicje rządzenia w największych miastach i regionie. Ich plan to wspólna lista do sejmiku województwa.
ZOBACZ TAKŻE
- Plakatem w prezydenta. "Chciałem pokazać stan miasta" (12-09-10, 21:13)
- Przedwyborcze roszady i fortele na Śląsku i w Zagłębiu (09-09-10, 15:00)
- Letni sparing kandydatów PO na prezydenta Katowic (23-08-10, 23:05)
- Prezydent Bartyla? Szef Polonii jeszcze się waha (17-08-10, 21:54)
- Prezydenci tną wstęgi na potęgę. Wybory coraz bliżej (31-07-10, 22:10)
- Bezpartyjność nie jest lekarstwem na bolączki regionu (21-07-10, 22:22)
- Prezydencie, ocknij się. Katowice zasługują na więcej (19-03-10, 13:02)
- Nie chcesz prezydenta? Nie wystarczy zabrać babci dowód (28-01-10, 16:00)
- Uszok, Górski i Frankiewicz. Ciężko im będzie wygrać (15-01-10, 12:58)
Nieformalną koalicję tworzą prezydenci Katowic, Gliwic, Piekar Śląskich, Tychów, Chorzowa, Rybnika i Bielska-Białej. Kilka dni temu niektórzy z nich spotkali się u Piotra Uszoka, prezydenta Katowic.
Nieoficjalnie wiadomo, że prezydenci próbowali wcześniej dojść do porozumienia z PO. Za pośrednictwem Jerzego Buzka do premiera Donalda Tuska trafiła oferta swoistego paktu o nieagresji. Samorządowcy uznali, że skoro PO wystawi własnych kandydatów, to w ich interesie jest, by kampania wyborcza nie była bezwzględną walką i kopaniem się po kostkach. - W zamian gotowi byliśmy zaoferować PO powyborcze koalicje w radach miast bez względu na wynik wyborów. Oferta pozostała jednak bez odpowiedzi - mówi anonimowo jeden z prezydentów.
Ale PO liczy na zwycięstwo w kilku miastach, więc tegoroczna kampania wyborcza będzie na pewno gorąca. O woli walki tej partii świadczy też fakt, że na Śląsku w obecności Tuska i czołowych polityków ma się rozpocząć ogólnopolska kampania samorządowa Platformy.
W tej sytuacji prezydenci postanowili się bronić i chcą walczyć z PO o władzę - nie tylko w miastach, lecz przede wszystkim w sejmiku województwa. - To władze regionu decydują o wielu inwestycjach i - co najważniejsze - tu są dzielone gigantyczne unijne dotacje - argumentuje rozmówca "Gazety".
Dlatego zamierzają wystawić w wyborach do sejmiku własne listy pod nazwą Porozumienie Samorządowe. Z nieoficjalnych zapowiedzi wynika, że wśród kandydatów mają się znaleźć niektórzy prezydenci lub ich bliscy współpracownicy. Start w wyborach do sejmiku nie będzie im przeszkadzał w walce o prezydentury. - W dodatku ma tę ogromną zaletę, że nazwisko prezydenta może "pociągnąć" listę, a jeśli kandydat wygra wybory prezydenckie, to po prostu zrezygnuje z mandatu w sejmiku - mówi samorządowiec.
Prezydenci przyznają, że w zdobycie większości nie wierzą, ale liczą, że mogą zyskać co najmniej kilka miejsc w lokalnym parlamencie. Jest szansa, że wtedy Porozumienie Samorządowe stanie się języczkiem u wagi w podzielonym sejmiku i PO będzie zmuszona do współpracy z nim. Naturalną koleją rzeczy będzie wtedy przeniesienie koalicji z sejmiku do miast. I to jest prawdziwy cel prezydentów z wieloletnim stażem, którzy wyjątkowo cenią sobie spokój i za wszelką cenę chcą uniknąć politycznej wojny, która utrudni im rządzenie miastami. Podobno prezydenci są nawet gotowi zrezygnować z walki o sejmik, jeśli PO im zagwarantuje spokój.
Adam Matusiewicz, wicewojewoda śląski i jeden z liderów regionalnej PO, nie wierzy w wyborczy sukces listy prezydentów. - Ani trochę się tego nie boję. Wyborcy tego nie kupią - przecież albo jest się prezydentem miasta, albo radnym. Nawet jeśli ta inicjatywa dojdzie do skutku i prezydenci będą mieli kilku radnych, to nie sądzę, żeby to miało wpływ na ewentualne koalicje z nami - mówi.
W dodatku sejmik zawsze był zdominowany przez partie i trudno będzie przełamać ten trend. Trzy lata temu taką próbę podjął skłócony z PO marszałek Janusz Moszyński. Założył Samorządową Inicjatywę Obywatelską. Na jej pierwszym spotkaniu pojawiło się wielu samorządowców. Zapowiadano, że SIO wystawi kandydatów w kolejnych wyborach do sejmiku. Dziś jednak jest o niej cicho.
Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego, mówi, że inicjatywa prezydentów jest próbą zagrania na nosie liderom PO. - Ale nie przeceniałbym ich szans. Do wyborów zostały raptem trzy miesiące. Czy w tak krótkim czasie stać ich na zorganizowanie kampanii wyborczej? No i kto będzie na listach? Jedno znane nazwisko nie wystarczy - mówi Słupik. Jego zdaniem samodzielna lista prezydentów uderzy nie tylko w PO, lecz także w PiS oraz np. RAŚ. - Jeżeli jednak doświadczeni prezydenci będą mieli kiepski wynik w tych wyborach, to będziemy mogli mówić o ich kompromitacji. Dlatego walka o sejmik to spore ryzyko dla ich pozycji politycznej - uważa politolog.
Nieoficjalnie wiadomo, że prezydenci próbowali wcześniej dojść do porozumienia z PO. Za pośrednictwem Jerzego Buzka do premiera Donalda Tuska trafiła oferta swoistego paktu o nieagresji. Samorządowcy uznali, że skoro PO wystawi własnych kandydatów, to w ich interesie jest, by kampania wyborcza nie była bezwzględną walką i kopaniem się po kostkach. - W zamian gotowi byliśmy zaoferować PO powyborcze koalicje w radach miast bez względu na wynik wyborów. Oferta pozostała jednak bez odpowiedzi - mówi anonimowo jeden z prezydentów.
Ale PO liczy na zwycięstwo w kilku miastach, więc tegoroczna kampania wyborcza będzie na pewno gorąca. O woli walki tej partii świadczy też fakt, że na Śląsku w obecności Tuska i czołowych polityków ma się rozpocząć ogólnopolska kampania samorządowa Platformy.
W tej sytuacji prezydenci postanowili się bronić i chcą walczyć z PO o władzę - nie tylko w miastach, lecz przede wszystkim w sejmiku województwa. - To władze regionu decydują o wielu inwestycjach i - co najważniejsze - tu są dzielone gigantyczne unijne dotacje - argumentuje rozmówca "Gazety".
Dlatego zamierzają wystawić w wyborach do sejmiku własne listy pod nazwą Porozumienie Samorządowe. Z nieoficjalnych zapowiedzi wynika, że wśród kandydatów mają się znaleźć niektórzy prezydenci lub ich bliscy współpracownicy. Start w wyborach do sejmiku nie będzie im przeszkadzał w walce o prezydentury. - W dodatku ma tę ogromną zaletę, że nazwisko prezydenta może "pociągnąć" listę, a jeśli kandydat wygra wybory prezydenckie, to po prostu zrezygnuje z mandatu w sejmiku - mówi samorządowiec.
Prezydenci przyznają, że w zdobycie większości nie wierzą, ale liczą, że mogą zyskać co najmniej kilka miejsc w lokalnym parlamencie. Jest szansa, że wtedy Porozumienie Samorządowe stanie się języczkiem u wagi w podzielonym sejmiku i PO będzie zmuszona do współpracy z nim. Naturalną koleją rzeczy będzie wtedy przeniesienie koalicji z sejmiku do miast. I to jest prawdziwy cel prezydentów z wieloletnim stażem, którzy wyjątkowo cenią sobie spokój i za wszelką cenę chcą uniknąć politycznej wojny, która utrudni im rządzenie miastami. Podobno prezydenci są nawet gotowi zrezygnować z walki o sejmik, jeśli PO im zagwarantuje spokój.
Adam Matusiewicz, wicewojewoda śląski i jeden z liderów regionalnej PO, nie wierzy w wyborczy sukces listy prezydentów. - Ani trochę się tego nie boję. Wyborcy tego nie kupią - przecież albo jest się prezydentem miasta, albo radnym. Nawet jeśli ta inicjatywa dojdzie do skutku i prezydenci będą mieli kilku radnych, to nie sądzę, żeby to miało wpływ na ewentualne koalicje z nami - mówi.
W dodatku sejmik zawsze był zdominowany przez partie i trudno będzie przełamać ten trend. Trzy lata temu taką próbę podjął skłócony z PO marszałek Janusz Moszyński. Założył Samorządową Inicjatywę Obywatelską. Na jej pierwszym spotkaniu pojawiło się wielu samorządowców. Zapowiadano, że SIO wystawi kandydatów w kolejnych wyborach do sejmiku. Dziś jednak jest o niej cicho.
Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego, mówi, że inicjatywa prezydentów jest próbą zagrania na nosie liderom PO. - Ale nie przeceniałbym ich szans. Do wyborów zostały raptem trzy miesiące. Czy w tak krótkim czasie stać ich na zorganizowanie kampanii wyborczej? No i kto będzie na listach? Jedno znane nazwisko nie wystarczy - mówi Słupik. Jego zdaniem samodzielna lista prezydentów uderzy nie tylko w PO, lecz także w PiS oraz np. RAŚ. - Jeżeli jednak doświadczeni prezydenci będą mieli kiepski wynik w tych wyborach, to będziemy mogli mówić o ich kompromitacji. Dlatego walka o sejmik to spore ryzyko dla ich pozycji politycznej - uważa politolog.
- 24 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Prezydenci kontra Platforma. Chcą mieć listę do...
politol59
21.08.10, 14:31
Rację ma dr Słupik w jednym, aby nie było zgodnie z zasadą: gdzie dwóch się bije i oby tym trzecim nie okazał się wrogi Śląskowi PISbo wtedy w Sejmiku będziemy mieć kopię PISiej polityki »
-
Prezydenci kontra Platforma. Chcą mieć listę do...
kurelski
21.08.10, 17:35
Banda PO w ataku na samorzady - a moze bojowki Nazi - jest jeszcze koncept gestapo Palikot na szefa - niech nam rosnie i rozkwita Rusko -Tuska Rzeczpospolita»
Najczęściej czytane24 htydzień



