Ludzie adoptowali Wisłę, ale rekordu nie pobili [FOTO]

Marcin Hetnał
10.07.2011 , aktualizacja: 11.07.2011 00:36
A A A Drukuj
Big jump w Wiśle Fot. Bart´omiej Barczyk / Agencja Gazeta Big jump w Wiśle
Niedziela, godzina 15. Tłumy ludzi stojących na brzegu wchodzi nagle do Wisły. Po co to robią?
Big jump w Wiśle
Fot. Bart´omiej Barczyk / Agencja Gazeta
Big jump w Wiśle
Big jump w Wiśle
Fot. Bart´omiej Barczyk / Agencja Gazeta
Big jump w Wiśle
Big jump w Wiśle
Fot. Bart´omiej Barczyk / Agencja Gazeta
Big jump w Wiśle
Big jump w Wiśle
Fot. Bart´omiej Barczyk / Agencja Gazeta
Big jump w Wiśle
Dorośli i dzieci ustawiają się w nurcie i na brzegach, połączeni kolorowymi wstążkami przygotowanymi przez działaczy Stowarzyszenia Gaja. Wstążki zbiegają się pośrodku rzeki. Kolorowa instalacja symbolizuje symbiozę ludzi, ryb, ptaków, księżyca i słońca. W ten sposób uczestnicy happeningu przypominają, że rzeki służą i ludziom, i zwierzętom. I musimy o nie dbać.

- Rzeka może być niebezpieczna, ale może być dobrodziejstwem. Żeby rzeka była dla nas dobra, a nie groźna, trzeba budować kanalizację, tworzyć mapy terenów zalewowych, nie budować tam domów, oczyszczać ścieki, oszczędzać wodę, odtwarzać lasy, które zatrzymują wodę w gruncie i minimalizują ryzyko powodzi - wyjaśnia ekolog Jacek Bożek, szef Klubu Gaja.

Woda w górskiej rzece nawet w lipcu jest zimna, wejście do niej wymagało odwagi, ale wiele osób chętnie chłodziło się w wartkim nurcie, bo dzień był upalny. - Wskoczyłem do rzeki, wszedłem pod wodospad, aż mam mokre spodnie. Wisła czysta, choć zimna - mówił pan Zygmunt z Orzesza, który do wody wprowadził też braci Łukasza i Dawida Baranów z Żor.

- Fajnie było. Dobra zabawa, a przy okazji robimy coś dla środowiska. O naturę trzeba dbać, ja na przykład zawsze segreguję śmieci. A nad rzeką bardzo lubię wypoczywać - mówiła Aneta Staniosz, która do Wisły przyjechała na weekend aż ze Skierniewic. - Długo mieszkałam w Puławach, też nad Wisłą, ale tu woda jest dużo czystsza - stwierdziła.

Cały weekend Wiśle upływał pod hasłem wody. Polska zajmuje piąte miejsce w Europie pod względem długości rzek, ale polskie miasta, inaczej niż na zachodzie Europy, odwracają się od swoich rzek plecami. Dlatego wokół happeningu Gaja zorganizowała też inne atrakcje.

W sobotę w amfiteatrze wyświetlane były filmy o tym, jak można korzystać z rzek. W niedzielne popołudnie otwarto wystawę zdjęć z konkursu "Temat: rzeka".

Podobne happeningi zorganizowano w wielu innych miejscach w Europie. Big Jump jest w tym roku związana z wprowadzeniem w życie przepisów Europejskiej Ramowej Dyrektywy Wodnej, które pozwolą na uzyskanie dobrej jakości wody. Polska musi poprawić czystość swoich rzek do 2015 roku. Rok temu w Wiśle weszło do wody prawie 300 osób, w niedzielę ponad sto, więc rekordu nie dało się pobić. Może uda się w przyszłym roku?

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów