Liderki włoskiej ekstraklasy pokonane w Bielsku-Białej! [ZDJĘCIA]
31.01.2012
, aktualizacja: 31.01.2012 21:31
Niepokonany w tym sezonie lider włoskiej ekstraklasy Yamamay Busto Arsizio napotkał na twardy opór siatkarek BKS-u Aluprofu. Bielszczanki wygrały 3:2. Awans do kolejnej rundy Pucharu CEV wciąż sprawą otwartą

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Bielsko-Biała. Mecz Pucharu CEV BKS Aluprof - Yamamay Busto Arsizio

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Bielsko-Biała. Mecz Pucharu CEV BKS Aluprof - Yamamay Busto Arsizio

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Bielsko-Biała. Mecz Pucharu CEV BKS Aluprof - Yamamay Busto Arsizio

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Bielsko-Biała. Mecz Pucharu CEV BKS Aluprof - Yamamay Busto Arsizio

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Bielsko-Biała. Mecz Pucharu CEV BKS Aluprof - Yamamay Busto Arsizio
ZOBACZ TAKŻE
- Radio Katowice trasmituje hit z siatkarkami BKS-u (07-02-12, 17:05)
- Operacja Amerykanki. Kiedy Alexis Crimes wróci do BKS-u? (01-02-12, 11:47)
- Jastrzębski Węgiel zakupił specjalistyczną aparaturę, by wyleczyć gwiazdę zespołu (30-01-12, 18:24)
- Płomień już nie rzuca cienia na siatkarki z Dąbrowy Górniczej [KOMENTARZ] (29-01-12, 15:00)
- Izabela Żebrowska najlepszą siatkarką turnieju finałowego [ZDJĘCIA] (28-01-12, 18:57)
Yamamay Busto Arsizio jest obecnie na ustach całej siatkarskiej Europy. Mało dotąd znana drużyna z Lombardii w tym sezonie jest niepokonana i kroczy od sukcesu do sukcesu. W weekend podopieczne trenera Carlo Parisi rozbiły w finale Piacenzę i w wielkim stylu sięgnęły po Puchar Włoch. W lidze wygrały trzynaście kolejnych meczów, a w Pucharze CEV bez porażki wyeliminowały rywalki z Francji i Azerbejdżanu. "Ta fantastyczna seria Yamamay nie może trwać wiecznie. Być może pierwszą drużyną, która w tym sezonie pokona zespół Carlo Parisiego będzie BKS Aluprof?" - zapowiadano na oficjalnej stronie klubu z Bielska-Białej. Wyglądało to na czcze przechwałki, ale ten kto pojawił się w hali we wtorkowy wieczór, zobaczył siatkarki BKS-u grające jak natchnione. Miejscowe rozgrywały jedno z najlepszych spotkań w sezonie, skoncentrowane, pewne siebie, jak lwice walczące w obronie.
Rywalki, które w tym sezonie przez dziewiętnaście kolejnych spotkań (w kraju i w Europie) były niepokonane, trafiły w zmrożonej stolicy Podbeskidzia na niezwykły opór. Pierwszy set był wyrównany, punkt za punkt, atak za atak. Finisz jednak należał do gospodyń. Jak zwykle liderką zespołu była Natalia Bamber-Laskowska, piłki bardzo mądrze rozgrywała Joanna Wołosz, zaś chyba najlepszy mecz w barwach BKS-u rozgrywała Liesbet Vindevoghel. Belgijka przez dwa lata (2003-05) była siatkarką Busto Arsizio i teraz zprzypominała się swojemu dawnemu klubowi.
W drugim secie, po serii ataków Gabrieli Wojtowicz oraz Bamber i Vindevoghel, bielszczanki miały już dziewięć punktów przewagi (20:11), a trener gości wyglądał na człowieka bezradnego. Jednak Parisi szybko doszedł do siebie. "Motyle" (taki przydomek nosi zespół z Lombardii) otrzepały pył ze zgniecionych skrzydełek i ruszyły do ataku. W dwóch kolejnych setach to Włoszki się uśmiechały, a Polki z zakłopotaniem rozglądały wokół siebie. O ile w trzeciej części przewaga Yamamayu była jeszcze do przełknięcia, to set czwarty skończył się deklasacją (25:15).
O wyniku rozstrzygał tie-break. I znów role się odwróciły. Po dwóch akcjach w bloku Sylwi Pelc nasze siatkarki prowadziły 8:3! Końcówka to owacje trybun i koncertowa gra bielszczanek, wśród których brylowała Joanna Frąckowiak. Set i mecz dla BKS-u Aluprof, który w poprzedniej rundzie wyeliminował rosyjską Urałoczkę z Jekaterynburga.
Najszczęśliwszą osobą w bielskiej hali po meczu była Vindevoghel. - Byłyśmy mocne mentalnie, ryzykowałyśmy i to przyniosło sukces - wyjaśniała dziennikarzom klucz do sensacyjnego sukcesu.
- Wytrzymaliśmy na przyjęciu (było ponad 60 procent w tym elemencie), graliśmy nieźle w kontrataku. Na razie zrobiliśmy pierwszy krok w kierunku awansu do kolejnej rundy. We Włoszech łatwo nie będzie, ale chcemy awansować - zapowiada trener Mariusz Wiktorowicz.
W ekipie włoskiej spore zaskoczenie. - W weekend walczyłyśmy o Puchar Włoch, osiągnęłyśmy to, ale jesteśmy zmęczone. A przeciwnik okazał się bardzo dobry - stwierdziła Helena Havelkova, kapitan zespołu.
- Niestety, skończyłyśmy grać na czwartym secie. W piątym rywalki nas bardzo łatwo pobiły. Komplementy dla BKS-u - z uznaniem kiwał głową trener Parisi.
Rewanż za tydzień we Włoszech. Zwycięzca dwumeczu awansuje do fazy challenge Pucharu CEV.
BKS Aluprof Bielsko-Biała - Yamamay Busto Arsizio 3:2 (26:24, 25:20, 19:25, 15:25, 15:7)
BKS: Wołosz, Bamber-Laskowska, Vindevoghel, Frąckowiak, Wojtowicz, Pelc, Miyashiro (libero) oraz Banecka, Ciaszkiewicz, Lichtman, Kaczorowska.
Yamamay: Lloyd, Marcon, Bauer, Havelkova, Meijners, Pisani, Leonardi (libero) oraz Lotti, Bisconti, Caracuta, Dall'Ora.
Rywalki, które w tym sezonie przez dziewiętnaście kolejnych spotkań (w kraju i w Europie) były niepokonane, trafiły w zmrożonej stolicy Podbeskidzia na niezwykły opór. Pierwszy set był wyrównany, punkt za punkt, atak za atak. Finisz jednak należał do gospodyń. Jak zwykle liderką zespołu była Natalia Bamber-Laskowska, piłki bardzo mądrze rozgrywała Joanna Wołosz, zaś chyba najlepszy mecz w barwach BKS-u rozgrywała Liesbet Vindevoghel. Belgijka przez dwa lata (2003-05) była siatkarką Busto Arsizio i teraz zprzypominała się swojemu dawnemu klubowi.
W drugim secie, po serii ataków Gabrieli Wojtowicz oraz Bamber i Vindevoghel, bielszczanki miały już dziewięć punktów przewagi (20:11), a trener gości wyglądał na człowieka bezradnego. Jednak Parisi szybko doszedł do siebie. "Motyle" (taki przydomek nosi zespół z Lombardii) otrzepały pył ze zgniecionych skrzydełek i ruszyły do ataku. W dwóch kolejnych setach to Włoszki się uśmiechały, a Polki z zakłopotaniem rozglądały wokół siebie. O ile w trzeciej części przewaga Yamamayu była jeszcze do przełknięcia, to set czwarty skończył się deklasacją (25:15).
O wyniku rozstrzygał tie-break. I znów role się odwróciły. Po dwóch akcjach w bloku Sylwi Pelc nasze siatkarki prowadziły 8:3! Końcówka to owacje trybun i koncertowa gra bielszczanek, wśród których brylowała Joanna Frąckowiak. Set i mecz dla BKS-u Aluprof, który w poprzedniej rundzie wyeliminował rosyjską Urałoczkę z Jekaterynburga.
Najszczęśliwszą osobą w bielskiej hali po meczu była Vindevoghel. - Byłyśmy mocne mentalnie, ryzykowałyśmy i to przyniosło sukces - wyjaśniała dziennikarzom klucz do sensacyjnego sukcesu.
- Wytrzymaliśmy na przyjęciu (było ponad 60 procent w tym elemencie), graliśmy nieźle w kontrataku. Na razie zrobiliśmy pierwszy krok w kierunku awansu do kolejnej rundy. We Włoszech łatwo nie będzie, ale chcemy awansować - zapowiada trener Mariusz Wiktorowicz.
W ekipie włoskiej spore zaskoczenie. - W weekend walczyłyśmy o Puchar Włoch, osiągnęłyśmy to, ale jesteśmy zmęczone. A przeciwnik okazał się bardzo dobry - stwierdziła Helena Havelkova, kapitan zespołu.
- Niestety, skończyłyśmy grać na czwartym secie. W piątym rywalki nas bardzo łatwo pobiły. Komplementy dla BKS-u - z uznaniem kiwał głową trener Parisi.
Rewanż za tydzień we Włoszech. Zwycięzca dwumeczu awansuje do fazy challenge Pucharu CEV.
BKS Aluprof Bielsko-Biała - Yamamay Busto Arsizio 3:2 (26:24, 25:20, 19:25, 15:25, 15:7)
BKS: Wołosz, Bamber-Laskowska, Vindevoghel, Frąckowiak, Wojtowicz, Pelc, Miyashiro (libero) oraz Banecka, Ciaszkiewicz, Lichtman, Kaczorowska.
Yamamay: Lloyd, Marcon, Bauer, Havelkova, Meijners, Pisani, Leonardi (libero) oraz Lotti, Bisconti, Caracuta, Dall'Ora.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Co łączy tych znanych ludzi z Bielskiem-Białą?
- Przez betonowe ekrany przy S1 żyją jak w ...
- Ewa Farna miała wypadek samochodowy. Była ...
- Farna wyszła ze szpitala i tłumaczy się z ...
- Takiego parku nie ma w całej Europie ...
- Kilkadziesiąt mandatów dla pieszych ...
- W schroniskach jak w hotelach: Drogo i ...



więcej zdjęć