Nie chcę góralskiej ciupagi "Made in China"
2009-09-17
, aktualizacja: 17.09.2009 11:41
Pewien gdańszczanin, który przyjechał na kilka dni do Szczyrku, obiecał synowi, że przywiezie mu z gór ciupagę. Niby nic, bo co może być trudnego w kupieniu ciupagi u górali? - Ciupag to macie pod dostatkiem, ale wszystkie są "Made in China". Nogi sobie uchodziłem, żeby kupić prawdziwą - skarżył się mężczyzna.
ZOBACZ TAKŻE
- Nie będzie Muzeum Humoru. Pamiątki PRL-u nie śmieszą (21-07-10, 13:25)
- Koronczarka doceniona za... etui na telefon komórkowy (25-11-09, 20:28)
- Beskidy już po sezonie. Ceny poszły w dół (11-10-09, 22:35)
- Łatwiej na wycieczkę do Paryża niż w Beskidy (27-09-09, 22:24)
- Sposób na relaks dla pań i panów: kąpiel w piwie (04-11-09, 19:00)
W Beskidach rzeczywiście coraz trudniej kupić prawdziwe góralskie wyroby. A przecież w wielu domach nadal powstają prawdziwe cudeńka: drewniane zabawki z Żywiecczyzny, koniakowskie koronki, ludowe rzeźby. Dlaczego nie sposób znaleźć ich na stoiskach dla turystów? Wychodzi na to, że wszystkiemu winien Adam Małysz. Kiedy krajem zawładnęła małyszomania, ludzie kupowali każdy gadżet, na którym był wizerunek mistrza. I wracali do domu z deską do krojenia z jego podobizną. Pamiątka z gór jak się patrzy.
Małyszomania dawno minęła, a w górach nadal króluje tandeta. Podczas każdej imprezy folklorystycznej stragany uginają się od plastikowych zabawek, kowbojskich kapeluszy i odpustowych pierścionków. Sprzedawcy i urzędnicy umywają ręce, zrzucając winę na turystów. - Mamy wolny rynek, więc sprzedaje się to, co ludzie chcą kupować - mówią. Bzdura!
Kolega zbiera szklane kule (takie, że jak nimi potrząsnąć, to w środku zaczyna padać śnieg) i poprosił, żebym przywiozła mu taką z wakacji we Francji. Spędzałam je w niewielkim miasteczku Port Grimaud, gdzie na jednym z placów odbywały się kiermasze sztuki. Jak kiermasz, to kiermasz, niewiele myśląc, poszłam szukać szklanej kuli. Kiedy na próżno obeszłam wszystkie stoiska, postanowiłam zapytać o kulę jednego ze sprzedawców. - Kula? Jaka kula? Sprzedajemy tylko prawdziwe pamiątki z regionu - obruszył się.
No proszę. O gustach ponoć się nie dyskutuje, ale wielka szkoda, że Beskidy dostosowują się do tych najgorszych.
Małyszomania dawno minęła, a w górach nadal króluje tandeta. Podczas każdej imprezy folklorystycznej stragany uginają się od plastikowych zabawek, kowbojskich kapeluszy i odpustowych pierścionków. Sprzedawcy i urzędnicy umywają ręce, zrzucając winę na turystów. - Mamy wolny rynek, więc sprzedaje się to, co ludzie chcą kupować - mówią. Bzdura!
Kolega zbiera szklane kule (takie, że jak nimi potrząsnąć, to w środku zaczyna padać śnieg) i poprosił, żebym przywiozła mu taką z wakacji we Francji. Spędzałam je w niewielkim miasteczku Port Grimaud, gdzie na jednym z placów odbywały się kiermasze sztuki. Jak kiermasz, to kiermasz, niewiele myśląc, poszłam szukać szklanej kuli. Kiedy na próżno obeszłam wszystkie stoiska, postanowiłam zapytać o kulę jednego ze sprzedawców. - Kula? Jaka kula? Sprzedajemy tylko prawdziwe pamiątki z regionu - obruszył się.
No proszę. O gustach ponoć się nie dyskutuje, ale wielka szkoda, że Beskidy dostosowują się do tych najgorszych.
Przeczytaj: Wygodna kanapa wywiezie narciarzy na Czupel
- 14 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
25 głosów
-
Nie chcę góralskiej ciupagi "Made in China"
vito3
18.09.09, 13:03
skad u nas ta sklonnosc do dyktowania ludziom z czego maja zyc zyja niemcy z bawarskich portek daj im boze zdrowia jest luka uwazasz wskakuj a jak jestes impotentem nie ucz ojca dzieci robic»
-
Opłatki i komunikanty z mąki ryżowej?
zigzaur
18.09.09, 20:42
Bo już aniołki i maryjki made in China są.»
Najczęściej czytane24 htydzień


