Goprowcy połączeni na miarę XXI wieku
2009-10-14
, aktualizacja: 14.10.2009 19:34
Nowe radiotelefony są nie tylko lżejsze i zapewniają lepszą jakość rozmów, ale umożliwią też lokalizowanie ratowników w terenie przy pomocy satelity. GOPR, jako pierwsza służba ratunkowa w Polsce, doczekało się cyfrowej łączności
ZOBACZ TAKŻE
- Zima przyszła w środku jesieni, ale o nartach nie myśl (14-10-09, 19:41)
Jerzy Siodłak, szef Beskidzkiej Grupy GOPR-u, nie ma wątpliwości: - Bez dobrej łączności nie ma mowy o sprawnym i nowoczesnym ratownictwie górskim. To tak samo ważny element jak sprzęt ratunkowy czy transportowy. Przy pomocy znaków dymnych nie da się ratować ludzi - mówi Siodłak.
Wyjaśnia, że dobry kontakt z ratownikami w terenie to podstawa podczas każdej akcji. Dla przykładu - przy zwożeniu narciarza ze złamaną nogą goprowiec informuje przez radiotelefon, czy trzeba wezwać karetkę, a podczas poszukiwania zaginionego w górach turysty ratownicy otrzymują dyspozycje, w jaki rejon mają się udać.
Beskidzcy goprowcy, co prawda znaków dymnych nie używali, ale do tej pory korzystali ze zwykłej łączności analogowej. Od kilku dni dysponują już technologią cyfrową, którą GOPR wprowadza we wszystkich grupach na terenie całych polskich gór. - Jesteśmy pierwszą służbą ratunkową w kraju, która ma cyfrową łączność. To rozwiązanie na miarę XXI wieku - dodaje Siodłak.
System tworzą zamontowane w górach przekaźniki i zupełnie nowe radiotelefony, których ratownicy używają w czasie działań. Są nie tylko mniejsze i lżejsze od starych. Co ważne, zamiast trzasków i szumów gwarantują świetną jakość rozmów, co podczas akcji jest bardzo ważne. Cyfrowa łączność ma też nieporównywalnie większy zasięg w górach niż analogowa. Dzięki temu przypadki, w których nie można skontaktować się z ratownikiem, będą o wiele rzadsze.
Przy pomocy nowych radiotelefonów można łączyć się z internetem, wysyłać komunikaty tekstowe i sygnały alarmowe. Gdy ratownik będzie miał zajęte ręce, radiotelefon sam uruchomi się na dźwięk jego głosu. - Co bardzo ważne, posiadają też wbudowane nadajniki GPS. Dzięki temu mamy możliwość monitorowania, gdzie dokładnie ratownicy znajdują się w terenie - mówi Tomasz Jano, zastępca naczelnika Beskidzkiej Grupy GOPR.
Wyjaśnia, że dobry kontakt z ratownikami w terenie to podstawa podczas każdej akcji. Dla przykładu - przy zwożeniu narciarza ze złamaną nogą goprowiec informuje przez radiotelefon, czy trzeba wezwać karetkę, a podczas poszukiwania zaginionego w górach turysty ratownicy otrzymują dyspozycje, w jaki rejon mają się udać.
Beskidzcy goprowcy, co prawda znaków dymnych nie używali, ale do tej pory korzystali ze zwykłej łączności analogowej. Od kilku dni dysponują już technologią cyfrową, którą GOPR wprowadza we wszystkich grupach na terenie całych polskich gór. - Jesteśmy pierwszą służbą ratunkową w kraju, która ma cyfrową łączność. To rozwiązanie na miarę XXI wieku - dodaje Siodłak.
System tworzą zamontowane w górach przekaźniki i zupełnie nowe radiotelefony, których ratownicy używają w czasie działań. Są nie tylko mniejsze i lżejsze od starych. Co ważne, zamiast trzasków i szumów gwarantują świetną jakość rozmów, co podczas akcji jest bardzo ważne. Cyfrowa łączność ma też nieporównywalnie większy zasięg w górach niż analogowa. Dzięki temu przypadki, w których nie można skontaktować się z ratownikiem, będą o wiele rzadsze.
Przy pomocy nowych radiotelefonów można łączyć się z internetem, wysyłać komunikaty tekstowe i sygnały alarmowe. Gdy ratownik będzie miał zajęte ręce, radiotelefon sam uruchomi się na dźwięk jego głosu. - Co bardzo ważne, posiadają też wbudowane nadajniki GPS. Dzięki temu mamy możliwość monitorowania, gdzie dokładnie ratownicy znajdują się w terenie - mówi Tomasz Jano, zastępca naczelnika Beskidzkiej Grupy GOPR.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień


