Pijani narciarze na stokach nie dają spokoju policji

Ewa Furtak
2009-10-22 , aktualizacja: 22.10.2009 11:37
A A A Drukuj
Policja chce, by właściciele stoków narciarskich zadbali o trzeźwość narciarzy. Pismo w tej sprawie trafiło do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Patrol policji narciarskiej na stoku w Szczyrku
Fot. Paweł Sowa/Agencja Gazeta
Patrol policji narciarskiej na stoku w Szczyrku
Batalia o to, żeby z polskich stoków zniknęli pijani narciarze, trwa już od dawna. Bez większego powodzenia. Przepis o karaniu pijanych narciarzy z projektu ustawy o wychowaniu w trzeźwości wykreślił niedawno resort zdrowia. Eksperci doszli do wniosku, że skoro nie ma szans na jego egzekwowanie, lepiej z takiego zapisu zrezygnować. Do kontrolowania stanu trzeźwości narciarzy nie kwapili się ani policjanci, ani goprowcy. Na wykreślenie tego zapisu zgodziła się więc nawet Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Wydawało się, że to koniec dyskusji na ten temat. Jednak policjanci mają teraz nowy pomysł. Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji przedstawił go na antenie RMF. Policja chce, by właściciele stoków mieli możliwość kontrolowania stanu trzeźwości narciarzy i wyrzucania ze stoku osób pijanych.

Gospodarze ośrodków narciarskich do pomysłu podchodzą sceptycznie. Nie mają zamiaru gonić za narciarzami i straszyć ich alkomatami. To ich zdaniem absurd. Jak mówią, wtedy już na pewno polscy narciarze uciekliby do Austrii czy na Słowację.

Poza tym - jak twierdzą - przypadki, że ktoś w przerwie między jednym a drugim zjazdem wypije za dużo grzańca czy herbaty ze spirytusem, nie są zbyt częste. Znacznie częściej niż pijanych narciarzy można spotkać pijanych pieszych wdzierających się na drogi. - A przecież nikt nie każe właścicielom chodników stać z alkomatami i kontrolować trzeźwości przechodniów - argumentują przeciwnicy nowego pomysłu policji.

Stanisław Richter ze spółki Szczyrkowski Ośrodek Narciarski, która w zeszłym sezonie dzierżawiła od Gliwickiej Agencji Turystycznej ośrodek narciarski Czyrna Solisko, wylicza: zima było wyjątkowo udana, więc w ośrodku sprzedano 2 mln przejazdów wyciągami, co daje ogromną liczbę około 100 tys. narciarzy i snowboardzistów, którzy przewinęli się przez ośrodek. Richter zapewnia, że nie zauważył wśród nich ani jednego naprawdę pijanego narciarza - takiego, który nie mógłby ustać na nogach, rozrabiał i stwarzał zagrożenie dla innych. Jego zdaniem ciągnąca się od wielu miesięcy dyskusja na temat pijanych narciarzy to gadanie o problemie, którego tak naprawdę po prostu nie ma.

Gospodarze ośrodków mówią, że w kwestii bezpieczeństwa narciarzy na stokach jest wiele ważniejszych spraw do załatwienia, np. zachęcanie narciarzy do tego, żeby jeździli bez względu na umiejętności w kaskach na głowach. Bo taka edukacja w przeciwieństwie do gonienia za narciarzami z alkomatami naprawdę może wielu osobom uratować życie.

Polecamy: Wygodne kanapy będą wwozić turystów na Skrzyczne



Podziel się

  • 31 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

  • niech sie ktos polamie perepere8 22.10.09, 15:37

    po zderzeniu z pijanym narciarzem i niech poda wlascicela stoku do sadu za brak zapewnienia bezpiecznych warunkow do jazdy na nartach. i niech jakis sad za to przykladnie ukara takiego XIX »

  • Pijani narciarze na stokach nie dają spokoju po... kaka_31 22.10.09, 21:21

    Mam uszkodzone więzadła przez takiego pijusa narciarskiego na polskich stokach. Nie poniósł z tego tyt. żadnych konsekwencji bo uciekł, a ja zostałem zwieziony. Skoro wszyscy tzn. policja »

  • Jak Polak się nie nawali to nie ma zabawy. ludwikowiec 22.10.09, 22:08

    Było jest i będzie. Amen.»