Próbowała nabrać policjantów, że ukradli jej samochód
2010-10-21
, aktualizacja: 21.10.2010 15:54
39-letnia mieszkanka Żywiecczyzny powiadomiła policjantów ze Szczyrku, że łupem złodzieja padł należący do niej samochód renault megane. Gdy policjanci skontaktowali się z jej krewnymi okazało się, że nie ma żadnego samochodu. Teraz za fikcyjne zgłoszenie grożą jej dwa lata więzienia.
ZOBACZ TAKŻE
- Obrzucili kamieniami pociąg. Pójdą do więzienia? (25-10-10, 16:14)
- Zajechał drogę kierowcy autobusu. Szuka go policja (18-10-10, 19:07)
- Rzucił się z nożem na kolegę. Był pijany (18-10-10, 12:36)
- Spowodował karambol pięciu aut. Był kompletnie pijany (16-10-10, 19:21)
Wczoraj popołudniu 39-latka zwróciła się z prośbą do właściciela sklepu w Godziszce o pożyczkę 150 zł. Twierdziła, że przejeżdżając przez pobliską Słotwinę przez nieuwagę doprowadziła do stłuczki ze skodą, którą kierował Słowak.
- Miał zażądać od niej gotówki za spowodowane szkody i rzekomo czekał na nią w miejscu, gdzie doszło do zdarzenia. Mężczyzna niewiele się zastanawiając zaoferował, że podwiezie ją na miejsce i ustali, czy do kolizji doszło z jej winy - mówi Elwira Jurasz, oficer prasowy bielskiej policji.
Kiedy przejeżdżali przez Słotwinę i nie natknęli się na ślady stłuczki kobieta stwierdziła, że zostawiła swój samochód na poboczu wraz z kluczykami i dokumentami i ktoś musiał go ukraść.
- Kłamiąc nie spodziewała się, że mężczyzna odwiezie ją do komisariatu. Policjanci przyjęli zawiadomienie o kradzieży auta i przesłuchali kobietę. Już wstępne czynności przeprowadzone w tej sprawie nasuwały szereg pytań i wątpliwości - mówi Jurasz.
Kobieta kilka razy zmieniała wersję zdarzenia. Kiedy policjanci nabrali podejrzeń, że do kradzieży w ogóle nie doszło, skontaktowali się telefonicznie z jej krewnymi. Wówczas wyszło na jaw, że 39-latka nie ma żadnego samochodu, a całe zdarzenie wymyśliła tylko po to, by wyłudzić pieniądze. O jej dalszym losie zadecyduje prokurator.
- Miał zażądać od niej gotówki za spowodowane szkody i rzekomo czekał na nią w miejscu, gdzie doszło do zdarzenia. Mężczyzna niewiele się zastanawiając zaoferował, że podwiezie ją na miejsce i ustali, czy do kolizji doszło z jej winy - mówi Elwira Jurasz, oficer prasowy bielskiej policji.
Kiedy przejeżdżali przez Słotwinę i nie natknęli się na ślady stłuczki kobieta stwierdziła, że zostawiła swój samochód na poboczu wraz z kluczykami i dokumentami i ktoś musiał go ukraść.
- Kłamiąc nie spodziewała się, że mężczyzna odwiezie ją do komisariatu. Policjanci przyjęli zawiadomienie o kradzieży auta i przesłuchali kobietę. Już wstępne czynności przeprowadzone w tej sprawie nasuwały szereg pytań i wątpliwości - mówi Jurasz.
Kobieta kilka razy zmieniała wersję zdarzenia. Kiedy policjanci nabrali podejrzeń, że do kradzieży w ogóle nie doszło, skontaktowali się telefonicznie z jej krewnymi. Wówczas wyszło na jaw, że 39-latka nie ma żadnego samochodu, a całe zdarzenie wymyśliła tylko po to, by wyłudzić pieniądze. O jej dalszym losie zadecyduje prokurator.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień


