Próbowała nabrać policjantów, że ukradli jej samochód

fe
2010-10-21 , aktualizacja: 21.10.2010 15:54
A A A Drukuj
39-letnia mieszkanka Żywiecczyzny powiadomiła policjantów ze Szczyrku, że łupem złodzieja padł należący do niej samochód renault megane. Gdy policjanci skontaktowali się z jej krewnymi okazało się, że nie ma żadnego samochodu. Teraz za fikcyjne zgłoszenie grożą jej dwa lata więzienia.
Wczoraj popołudniu 39-latka zwróciła się z prośbą do właściciela sklepu w Godziszce o pożyczkę 150 zł. Twierdziła, że przejeżdżając przez pobliską Słotwinę przez nieuwagę doprowadziła do stłuczki ze skodą, którą kierował Słowak.

- Miał zażądać od niej gotówki za spowodowane szkody i rzekomo czekał na nią w miejscu, gdzie doszło do zdarzenia. Mężczyzna niewiele się zastanawiając zaoferował, że podwiezie ją na miejsce i ustali, czy do kolizji doszło z jej winy - mówi Elwira Jurasz, oficer prasowy bielskiej policji.

Kiedy przejeżdżali przez Słotwinę i nie natknęli się na ślady stłuczki kobieta stwierdziła, że zostawiła swój samochód na poboczu wraz z kluczykami i dokumentami i ktoś musiał go ukraść.

- Kłamiąc nie spodziewała się, że mężczyzna odwiezie ją do komisariatu. Policjanci przyjęli zawiadomienie o kradzieży auta i przesłuchali kobietę. Już wstępne czynności przeprowadzone w tej sprawie nasuwały szereg pytań i wątpliwości - mówi Jurasz.

Kobieta kilka razy zmieniała wersję zdarzenia. Kiedy policjanci nabrali podejrzeń, że do kradzieży w ogóle nie doszło, skontaktowali się telefonicznie z jej krewnymi. Wówczas wyszło na jaw, że 39-latka nie ma żadnego samochodu, a całe zdarzenie wymyśliła tylko po to, by wyłudzić pieniądze. O jej dalszym losie zadecyduje prokurator.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos