Wspólne karnety narciarskie już są. A skibusy?

Marcin Czyżewski
09.02.2012 , aktualizacja: 01.02.2012 11:09
A A A Drukuj
Przez lata wydawało się, że wspólny karnet dla kilku ośrodków w Beskidach to mrzonka, ale w tym sezonie można już z takich rozwiązań korzystać. Dlatego teraz narciarze marzą jeszcze o darmowych skibusach, ale ich uruchomienie to raczej kwestia dalekiej przyszłości.
W górach jest jeszcze sporo śniegu
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
W górach jest jeszcze sporo śniegu
W krajach alpejskich na jednym karnecie narciarze mogą jeździć nawet w kilku wielkich regionach narciarskich, gdzie czekają na nich setki kilometrów tras i tysiące wyciągów. Tymczasem w Beskidach nawet na dwie sąsiadujące ze sobą ośle łączki ze zużytymi orczykami potrzeba innych biletów. Od lat mówiono o wspólnych karnetach, udało się w tym sezonie. W Wiśle stało się to możliwe, bo porozumieli się właściciele pięciu ośrodków: Cieńkowa, Stożka, Beskidu, Nowej Osady i Rowienek. Podobnie jest w Ustroniu - korzystając ze wspólnego skipassa można jeździć na Czantorii, Palenicy, Poniwcu i Nartowisku. Niewykluczone, że w kolejnych sezonach pojawi się nawet jeden karnet pozwalający na jazdę w więcej niż jednej miejscowości.

Dlatego narciarze chcieliby, aby poszły za tym kolejne ułatwienia. - Skoro pojawiły się wspólne karnety, to może uda się uruchomić także darmowe skibusy dowożące narciarzy do ośrodków. Takie rozwiązania się na porządku dziennym nie tylko w Alpach, ale wprowadzono je nawet na Słowacji - mówi Andrzej Niklowicz z Łodzi, który przyjechał na narty do Szczyrku. - Tutaj muszę za każdym razem uruchomić samochód i jechać na płatny parking, bo przecież nie będę szedł trzy kilometry z nartami na plecach. W Austrii tuż pod pensjonatem wsiadam w autobus, który wiezie mnie 500 metrów dalej pod kolejkę a potem przywozi - dodaje.

Okazuje się, że w poszczególnych beskidzkich miejscowościach rozważa się takie rozwiązanie, ale do jego wprowadzenia jest raczej daleko. - To oczywiste, że skibusy powinny jeździć w Szczyrku, zwłaszcza, że mamy jedną główną ulicę przejazdową przez miejscowość. Niektóre hotele już to stosują, ale tylko dla swoich gości. To żadne odkrywanie Ameryki. Prędzej czy później skibusy muszą się pojawić, bo to po prostu standard w innych krajach - uważa Sabina Bugaj, szefowa Miejskiego Ośrodka Kultury, Promocji i Informacji w Szczyrku. Przekonuje jednak, że ich finansowanie leży głównie w gestii właścicieli ośrodków narciarskich. - Miasto może współpracować, ale nie wyręczać przedsiębiorców - dodaje.

- Skibus jeździłby, gdyby udało się nam wprowadzić wspólne karnety razem z Centralnym Ośrodkiem Sportu, który działa na Skrzycznem i jego klienci też by z niego korzystali. Wtedy wiedzielibyśmy, jak dzielić się kosztami funkcjonowania takiego skibusa. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się to załatwić - mówi Stanisław Richter, szef Szczyrkowskiego Ośrodka Narciarskiego.

Czarno widzą za to w Wiśle. Po pierwsze ze względu na rozproszenie ośrodków na dość dużej przestrzeni. - W takiej sytuacji albo jeden skibus jeździłby pół dnia między wszystkimi stacjami, co nie ma sensu, albo do każdej kursowałby inny. A tak kosztownego rozwiązania nie udźwignie żaden z tutejszych ośrodków - mówi Krzysztof Brożyna, szef ośrodka narciarskiego Cieńków w Wiśle. Jego zdaniem ludzie wciąż są przyzwyczajeni do swoich samochodów. - Jakiś czas temu na próbę uruchomiliśmy darmowego skibusa, który kursował z naszego hotelu w Ustroniu. Okazało się, że korzystał z niego tylko jeden emeryt z wnuczką. Reszta wybierała samochody. Może jest tak, że wszystkich rozwiązań z Alp po prostu nie da się do nas przenieść? - zastanawia się Brożyna.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów