Krótkie spodenki lepiej zostawić przed fabryką
2009-07-31
, aktualizacja: 27.07.2009 22:26
Na bramie bielskiej fabryki GM Fiat Powertrain Polska zawisła instrukcja, jak ludzie nie powinni przychodzić ubrani do pracy. To tak zdenerwowało niektórych pracowników produkcji, że postanowili przebierać się w stroje robocze przed zakładem.
ZOBACZ TAKŻE
- Muszą pracować 11 listopada bo przyjeżdża Amerykanin? (09-11-09, 22:25)
- "Solidarność" w Fiacie obrażona na prezesa (31-08-09, 22:28)
- Fabryka Fiata wznawia pracę po wakacyjnej przerwie (17-08-09, 07:24)
- Polska krew (28-07-09, 10:01)
Instrukcja jest nieskomplikowana w przekazie: na tabliczce widzimy przekreślone sandały, krótkie spodenki i koszulki bez rękawów. Osoby w takim stroju nie powinny przychodzić do fabryki. Jak mówi Marek Stanclik, dyrektor personalny GM Fiat Powertrain Polska, to nie nakaz, a sugestia, więc każdy, nawet w sandałach czy szortach, zostanie wpuszczony do zakładu. - Przypominamy jednak, że to miejsce pracy, a nie plaża czy ogródek. Przecież nikomu nie przyszłoby do głowy przyjść do pracy w banku w krótkich spodenkach - wyjaśnia Stanclik.
Jak mówi Wanda Stróżyk, szefowa "Solidarności" w fabryce, sugestie sugestiami, a ochrona zwraca pracownikom uwagę. A że ludziom tabliczka się nie spodobała, w niektórych krew się gotuje. - Jeden z pracowników przyjechał do pracy w klapkach. Zdjął je na bramie i wszedł do zakładu boso. Oznajmił ochronie, że obrazki przecież tego nie zabraniają - mówi.
- Tylko raz spotkałem się z czymś podobnym. To było w Watykanie - mówi o obrazkach na bramie Tadeusz Lemański, przewodniczący Sierpnia '80 w zakładzie. I dodaje, że wymowna instrukcja zdenerwowała wiele osób pracujących bezpośrednio przy produkcji. - Przecież oni i tak przebierają się w stroje robocze zaraz po wejściu - dodaje Lemański.
Dyrektor Stanclik przyznaje, że instrukcja jak najbardziej dotyczy także osób z produkcji: - Taki pracownik, na przykład w japonkach, może się potknąć i uderzyć palcem w krawężnik. A to już podpada pod wypadek przy pracy.
Niektórych taka argumentacja nie przekonuje. Jak mówi Stróżyk, po okresie urlopowym kilkudziesięciu panów, w ramach happeningu, będzie się przebierać w stroje robocze przed bramą. - Na obrazkach nie ma ani słowa o odsłoniętych pępkach? Może też to jakoś wykorzystamy, by pokazać, jak absurdalny był pomysł z tabliczką - zastanawia się szefowa "Solidarności". - Jeśli pracodawca sobie życzy, niech wprowadzi mundurki dla osób z administracji. Ale powinien za nie zapłacić - dodaje.
Sugestie i obostrzenia co do sposobu ubierania się do pracy już dziś nie dziwią. Tomasz Terteka, rzecznik prasowy żywieckiego magistratu mówi, że na terenie urzędu obowiązuje nieoficjalny kodeks w tej sprawie. A on wyklucza krótkie spodenki czy odkryte pępki. - Nie zdarzyło się jeszcze, żeby komuś trzeba było zwracać uwagę. Wszyscy rozumieją, że ubiór pracowników to jedna z wizytówek firmy - mówi Terteka.
Piotr Gołąb z podbeskidzkiej "Solidarności" nie przypomina sobie, by słyszał wcześniej o protestach pracowników wobec obowiązku przychodzenia do pracy w określonym stroju. - Ludzie już dawno przyzwyczaili się do takich ograniczeń. Natomiast może sposób, w jaki w Powertrain zwrócono pracownikom uwagę, jest niestosowny - uważa Gołąb.
Dr Bohdan Dzieciuchowicz, ekspert ds. kreowania wizerunku, uważa, że Polacy przywiązują nadal zbyt małą uwagę do sposobu ubierania się do pracy. Bardziej odpowiada nam amerykański luźny styl, gdzie wypada założyć koszulkę polo pod marynarkę niż tradycyjna elegancja z londyńskiego city, gdzie taki zestaw jest nie do pomyślenia. - Myślę, że powinniśmy się przyzwyczajać do tego, że coraz więcej firm będzie wprowadzało dress code, czyli szczegółowe wytyczne dotyczące ubioru w pracy na określonych stanowiskach, bo to także kwestia bhp - uważa Dziecichowicz.
Jak mówi Wanda Stróżyk, szefowa "Solidarności" w fabryce, sugestie sugestiami, a ochrona zwraca pracownikom uwagę. A że ludziom tabliczka się nie spodobała, w niektórych krew się gotuje. - Jeden z pracowników przyjechał do pracy w klapkach. Zdjął je na bramie i wszedł do zakładu boso. Oznajmił ochronie, że obrazki przecież tego nie zabraniają - mówi.
- Tylko raz spotkałem się z czymś podobnym. To było w Watykanie - mówi o obrazkach na bramie Tadeusz Lemański, przewodniczący Sierpnia '80 w zakładzie. I dodaje, że wymowna instrukcja zdenerwowała wiele osób pracujących bezpośrednio przy produkcji. - Przecież oni i tak przebierają się w stroje robocze zaraz po wejściu - dodaje Lemański.
Dyrektor Stanclik przyznaje, że instrukcja jak najbardziej dotyczy także osób z produkcji: - Taki pracownik, na przykład w japonkach, może się potknąć i uderzyć palcem w krawężnik. A to już podpada pod wypadek przy pracy.
Niektórych taka argumentacja nie przekonuje. Jak mówi Stróżyk, po okresie urlopowym kilkudziesięciu panów, w ramach happeningu, będzie się przebierać w stroje robocze przed bramą. - Na obrazkach nie ma ani słowa o odsłoniętych pępkach? Może też to jakoś wykorzystamy, by pokazać, jak absurdalny był pomysł z tabliczką - zastanawia się szefowa "Solidarności". - Jeśli pracodawca sobie życzy, niech wprowadzi mundurki dla osób z administracji. Ale powinien za nie zapłacić - dodaje.
Sugestie i obostrzenia co do sposobu ubierania się do pracy już dziś nie dziwią. Tomasz Terteka, rzecznik prasowy żywieckiego magistratu mówi, że na terenie urzędu obowiązuje nieoficjalny kodeks w tej sprawie. A on wyklucza krótkie spodenki czy odkryte pępki. - Nie zdarzyło się jeszcze, żeby komuś trzeba było zwracać uwagę. Wszyscy rozumieją, że ubiór pracowników to jedna z wizytówek firmy - mówi Terteka.
Piotr Gołąb z podbeskidzkiej "Solidarności" nie przypomina sobie, by słyszał wcześniej o protestach pracowników wobec obowiązku przychodzenia do pracy w określonym stroju. - Ludzie już dawno przyzwyczaili się do takich ograniczeń. Natomiast może sposób, w jaki w Powertrain zwrócono pracownikom uwagę, jest niestosowny - uważa Gołąb.
Dr Bohdan Dzieciuchowicz, ekspert ds. kreowania wizerunku, uważa, że Polacy przywiązują nadal zbyt małą uwagę do sposobu ubierania się do pracy. Bardziej odpowiada nam amerykański luźny styl, gdzie wypada założyć koszulkę polo pod marynarkę niż tradycyjna elegancja z londyńskiego city, gdzie taki zestaw jest nie do pomyślenia. - Myślę, że powinniśmy się przyzwyczajać do tego, że coraz więcej firm będzie wprowadzało dress code, czyli szczegółowe wytyczne dotyczące ubioru w pracy na określonych stanowiskach, bo to także kwestia bhp - uważa Dziecichowicz.
Polecamy: Bogobojne spodnie dla religijnego Ślązaka
- 131 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
krwiopijcy marzą o Korei Pł.
ivrp
27.07.09, 22:25
nie dość, że wyzysk to jeszcze totalna władza, wała takim pracodawcom. »
-
Krótkie spodenki lepiej zostawić przed fabryką
oserwatoreromano
28.07.09, 09:11
Młodyhm ludiom przystoją krótkie spdnie, podkoszulek i klapki, natomiast obrzydzenie mnie bierze gdy widzę czterdziestolatka w krótkich spodniach i klapkach w centrum miasta. Zwykły »
-
Krótkie spodenki lepiej zostawić przed fabryką
hela6
29.07.09, 10:31
Tyle że w banku pracujesz w tym w czym przyszedłeś i to zazwyczaj wklimatyzowanym pomieszczeniu, na produkcji nie koniecznie a czasem wręcz przypiecu i na auto z klimą po pracy też za bardzo»
Najczęściej czytane24 htydzień




