Coraz więcej Polaków jeździ na narty w czeskie Beskidy

Marcin Czyżewski
2010-02-03 , aktualizacja: 27.02.2010 00:52
A A A Drukuj
Porównywalne ceny, ale mniej ludzi na trasach i podejście do klienta na zachodnim poziomie - mówią polscy narciarze, którzy coraz częściej wybierają stoki po czeskiej stronie Beskidów
Z jazdy na nartach w Czechach jesteśmy bardzo zadowoleni - mówi Kazimierz Konopacki, który z córką Magdą wczoraj po raz pierwszy zjeżdżał na stoku w Mostach koło Jabłonkowa
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gaze
Z jazdy na nartach w Czechach jesteśmy bardzo zadowoleni - mówi Kazimierz Konopacki, który z córką Magdą wczoraj po raz pierwszy zjeżdżał na stoku w Mostach koło Jabłonkowa
GALERIA ZDJĘĆ
Tadeusz Goliasz z Bielska-Białej pojechał z dziećmi na narty do Szczyrku. - Jak zwykle skasowali nas za parking i musieliśmy stać w kolejkach do wyciągu, choć i tak nie było rekordowych tłumów. Znajomy z pracy podpowiedział mi w końcu, że jeździ na czeską stronę Beskidów, bo tam nie ma tylu ludzi i można fajnie się wyszaleć - mówi Goliasz.

Tak trafił do ośrodka Ski Mosty w Mostach koło Jabłonkowa, kilkanaście kilometrów od Istebnej. I jemu i dzieciom tak się spodobało, że pojechali tam jeszcze dwa razy. - To kawałek dalej, ale warto było. Ceny są porównywalne do polskich, ale nie trzeba stać w kolejkach i ośrodek jest bardzo sympatyczny - mówi bielszczanin.

Podobnie wybiera wielu innych polskich narciarzy. - Co trzeci nasz klient to teraz Polak. Bardzo nas to cieszy, bo od początku liczyliśmy na gości z drugiej strony granicy. Przyjeżdżają ludzie nie tylko ze Śląska Cieszyńskiego ale też Katowic i Krakowa - mówi "Gazecie" Alojzy Martynek, szef ośrodka w Mostach.

Na narciarzy czekają tutaj cztery wyciągi orczykowe i trzy trasy o łącznej długości 2,1 km. Są sztucznie dośnieżane i całkowicie oświetlone. To nie wszystko - po czeskiej stronie są też trasy biegowe i całoroczny tor saneczkowy. W metalowej rynnie można pędzić nawet 40 km na godzinę. Ceny jest tak skonstruowany, że każdy może wybrać coś dla siebie. Są m.in. karnety czterogodzinne (za ok. 41 zł), całodzienne (za ok. 58 zł), wieczorne, rodzinne i kilkudniowe. Za tydzień ceny spadną jeszcze o 25 proc. - Mamy dobre warunki i nie trzeba u nas stać w kolejkach. Kupując karnet czterogodzinny można zjechać nawet 40 razy, ale Polakom podoba się też, że mamy darmowy parking. Niektórzy jeździli wcześniej na Słowację, ale tam jest teraz drożej - wylicza Martynek.

Adam Marcol z Jastrzębia Zdroju, który wczoraj wraz z rodziną jeździł w Mostach w ogóle nie wybiera się już do polskich ośrodków. - Nie ma po co - mówi.

Oprócz indywidualnych gości z Polski przyjeżdżają do Mostów także grupy zorganizowane. Marcin Szafrański, kiedyś reprezentant Polski na olimpiadach w Albertville i Lillehamer w narciarstwie alpejskim organizuje tu weekendowe treningi dla Polaków. - Podejście do gości jest na zachodnim poziomie. Dostajemy trasę, która zawsze jest świetnie przygotowana, a do tego smaczne niedrogie jedzenie - wymienia Szafrański.

Sporo Polaków odwiedza także ośrodek na Jaworowym Wierchu 20 km od Cieszyna (trzy wyciągi i kolejka krzesełkowa) oraz Kempaland w Bukowcu. Ten ostatni znajduje się najbliżej polskiej granicy - zaledwie 2 km. Jest tu jedna naśnieżana i oświetlona trasa, wyciąg dla dorosłych i dzieci. - Wielu Polaków nocuje w Istebnej, ale na narty przyjeżdżają do nas. Za jazdę od godz. 8.30 do 21 płacą 64 zł - mówi Jerzy Heczko, szef ośrodka Kempaland. Działa tu nawet prowadzona przez Polaków szkółka narciarska a goście mogą pojeździć psimi zaprzęgami. Sanie i 24 husky przyjeżdżają z hodowcą z Polski.

Wybierz się na narty w Beskidy

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Coraz więcej Polaków jeździ na narty w czeskie ... donek.com 27.02.10, 22:44

    w polskich Beskidach i generalnie w Polsce panuje zasada - jeśli już ktoś przyjechał na ferie/wakacje - to trzeba go obedrzeć ze skóry - piwo 5 zł, zupa - 6 zł. W czechach - piwo - w »